| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Kasia24
Dołączył: 21 Lut 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Nie Lut 21, 2010 2:04 pm Temat postu: Modle sie juz ponad półtora roku i nic !!!! |
|
|
To stało sie ponad dwa lata temu. Zakochałam sie w osobie dosyc sławnej,ktora komnpletnie nie znam i nigdy nie widzialam.Wiem ze to glupie i nigdy nie powinno sie to zdarzyc,ale stalo sie i nic nie zrobie.Na poczatku myslalam ze to tylko zauroczenie i zaraz mi przejdzie, ale po pewnym czasie zrozumialam ze to naprawde jest milosc ale platoniczna.Niecałe połtora roku temu modlilam sie do Boga aby kiedys spelnilo sie to moje marzenie.Lecz zniechecilam sie bo to jest wogole nierealne.Od tego czasu modle sie aby Bog zabral mi ta milosc,zebym tak nie cierpiala przez nia,lecz narazie bezskutecznie.Wiele razy probowalam o nim zapomniec ale mi sie to nie udalo.Probowalam juz chyba wszystkiego i nic z tego.
Prosze Was,poradzcie mi co mam w takiej sytuacji zrobic,jak mam o nim zapomniec lub co zrobic zeby to moje marzenie sie spelnilo ???  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Donosiciel
|
Wysłany: Temat postu: Ogloszenia zewnetrzne |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
admin Aktywny
Dołączył: 20 Wrz 2001 Posty: 2229
|
Wysłany: Nie Lut 21, 2010 11:37 pm Temat postu: |
|
|
Idź z nią porozmawiać a jeśli nie jest to możliwe pozostaje ci czekać a może kiedyś ...
Inna opcja
Miłość wymaga decyzji. Możesz podjąć decyzję i zacząć życia ciąg dalszy. Taka sytuacja nie jest czymś wyjątkowym jednak do "tańca trzeba dwojga".
Jeśli jesteś osobą wierzącą zaangażuj się w ająś służbę chrześcijańską to na pewno ci pomoże odetchnąć.
Nie widzę osobiście sensu modlić się aby Bóg zabrał tę miłość bo decyzja należy do ciebie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ucash Aktywny
Dołączył: 23 Maj 2009 Posty: 144
|
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 1:35 am Temat postu: |
|
|
Wiesz adminie jezeli jestes zakochany to naprawde trudno przychodzi zabranie sie za cos innego,poprostu tak jakby wszystko tracilo swoj sens i liczy sie tylko osoba z ktora chcialbys spedzac czas
Kasiu wspomne tylko ze Abraham czekal na wypelnienie sie objetnicy 20 lat to dopiero byla poczekalnia
Oraz uwarzam ze Bog czesto niespelnia naszych zachianek poprostu dla naszego dobra ,oczywiscie my o tym niewiemy no bo przeciez kochasz ta osobe i tylko to sie liczy,lecz poza tymi pieknymi chwilami ktore sobie wyobrazamy z ukochanym/na, jak bardzo mozemy uszczesliwic ta osobe,niewybiegamy dalej niz za czubek naszego nosa,a Pan hm troszke dalej
Na zlamane serca,nic tak nie leczy ran jak czas,oczywiscie dobrze zagospodarowany,rada admina bardzo dobra
Kto wie moze Bog wykozystuje ta sytuacje abys poznala kogos w zborze! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mother
Dołączył: 26 Maj 2010 Posty: 6
|
Wysłany: Sro Maj 26, 2010 4:04 pm Temat postu: |
|
|
Modlitwa jest wielką lekcją pokory. Sama doświadczam tego, gdy się buntuję, gdy mam kryzys, bo przecież modlę się o coś od wielu lat i wydaje mi się, ze nic się nie zmienia.
Jeśli chodzi o sprawy miłosne, to jest to zagadka dla nas i nie wiemy dlaczego Bóg stawia nam tę osobę na drodze i nie wiemy czy coś z tego będzie, czy nie. Modlimy się, żeby kochać bardziej, żeby ktoś nas pokochał, lub żeby zapomnieć, ale nie zawsze się to udaje. Interpretujemy różne znaki, wydaje nam się, że już coś wiemy, rozumiemy, aż w końcu znowu przychodzi nam zderzyć się z jakąś ścianą.
Wiem, że to nie jest łatwe, bo to delikatna sfera, ale trzeba zaufać Bogu i doceniać to co mamy. Może ta osoba potrzebuje twojej modlitwy, może jest potrzebna dla twojego wzrostu, może jedno i drugie, a może jeszcze coś innego.
Warto zająć się też innymi sprawami, aby nie dać się zdominować nieszczęśliwej miłości, a między czasie powierzać siebie i tę osobę Bogu. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
| |