Teraz jest Śr cze 20, 2018 3:57 pm Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Jaka modlitwa może być wysłuchana.

porozmawiajmy o modlitwie

Postprzez poznajpraw.de » Śr mar 17, 2010 9:47 am

mia mia (moje pogrubienie) napisał(a):Czy to jest tak, że jeśli zawierzymy bezgranicznie Bogu i nie będziemy pokazywać żalu to On nam pomoże?

Bóg wprawdzie nie jest "koncertem zyczen" i moze nie zawsze otrzymamy to, o czym my myslimy, ze powinnismy otrzymac, ale chcialbym dodac moje przemyslenia co do "pokazywania zalu". Dlaczego niby nie powinnismy go pokazywac? Dlaczego mialoby to byc warunkiem otrzymania czegos od Boga?

"A gdy skończyli w Sylo spożywanie i picie, Anna wstała; kapłan Heli zaś siedział na krześle w podwojach świątyni Pańskiej. Z goryczą w duszy modliła się ona do Pana i bardzo płakała. I złożyła ślubowanie, mówiąc: Panie Zastępów! Jeśli wejrzysz na niedolę swojej służebnicy i jeśli wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz o swojej służebnicy i dasz swojej służebnicy męskiego potomka, to ja oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, i nożyce nie dotkną jego głowy. A gdy tak długo przed Panem się modliła, Heli przypatrywał się jej ustom, lecz Anna ledwo szeptała, a tylko wargi jej się poruszały, głosu jej zaś nie było słychać; toteż Heli miał ją za pijaną. I rzekł do niej Heli: Dopókiż będziesz się zachowywać jak pijana? Wytrzeźwiej ze swego upicia! Anna zaś odpowiedziała, mówiąc: Nie, mój panie! Lecz jestem kobietą przygnębioną. Ani wina, ani innego trunku nie piłam, ale wylałam swoją duszę przed Panem. Nie uważaj swojej służebnicy za kobietę przewrotną, gdyż z głębi swej troski i zmartwienia dotychczas mówiłam. (...) Po upływie pewnego czasu Anna poczęła i porodziła syna, i dała mu na imię Samuel*, gdyż - jak mówiła: Od Pana go wyprosiłam." (1 Ks. Samuela 1:9-16,20, Biblia Warszawska)

*Imie "Samuel" znaczy mniej wiecej tyle, co "Bóg wysluchal". Anna wylewala swoje serce przed Panem - cala swoja gorycz, smutek i ból. Plakala przed Nim. I Pan jej wysluchal. Wydaje mi sie, iz znaczy to, ze nie musimy "udawac" przed Bogiem. Jesli mamy zal w sercu, mozemy ten zal przed Bogiem wylac. Nie mamy wprawdzie prawa, by robic wyrzuty Bogu, ale mozemy przyjsc z naszymi uczuciami do Niego. No bo który rodzic chcialby, zeby dziecko zatajalo przed nim, co czuje? A Bóg jest przeciez dobrym Ojcem!
poznajpraw.de
 

Postprzez asa » Śr mar 17, 2010 11:20 am

Czy to jest tak, że jeśli zawierzymy bezgranicznie Bogu i nie będziemy pokazywać żalu to On nam pomoże? Nawet sprawiając cud?

Mia mia, zawierzenie bezgraniczne to wg mnie chwile, w których Duch sw daje nam wewnętrzne przekonanie, ze Bóg nad wszystkim czuwa i panuje w każdej naszej sytuacji. To piękny stan naszego serca, do tego dążymy, do tej pewności. Długo chodzę z Panem, ale stan ten nie towarzyszy mi codziennie. Choc chciałabym. Istnieje inna pewność, bardziej oparta na naszym rozumie i woli- jest nią oparcie się na obietnicach Słowa Bożego.
Nie obawiaj się, Bóg z pewnością Ci pomoże. Nie wiemy tylko jak.
Nie znamy czasu, sposobu Jego zadziałania.
Bóg czyni cuda dzisiaj, podobnie jak w czasie, gdy chodził po ziemi.
Jezus pokazywał nam serce Ojca: współczujące, litościwe, użalające się nad biedą ludzką.
Czemuż mamy nie pokazywać bólu i żalu?
Czy jest cos, co zdołamy ukryć przed Jego oczyma?
Ja, gdy nie umiem czegoś Panu powiedzieć zwyczajnie się cieszę, że On WIE, proszę żebym nic przed Nim nie ukrywała, proszę, żeby zajrzał w moje serce i oczyścił to, co Jemu się nie podoba. staram się nie udawać, każda hipokryzje, ściemnianie On zauważy ,mnie to b. uspokaja, bo wiem, w czyich rekach jestem.
Czy Pan Bóg sprawdza siłę mojej wiary dokładając kolejne ciosy związane z moim rozstaniem i pogłębiając moje cierpienie?

Nie sądzę, żeby Bóg „cos sprawdzał”, toz to nie sędzia, tylko doswaidczony we wszystkim Łagodny Baranek.
Hbr 4 (15) Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. (16) Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze
Czy Bóg „dokłada ciosy”
A może to my spijamy piwo, które nawarzyliśmy?
Raczej przyzwala na to, pod Jego panowaniem są wszystkie moce i ziemskie i niebieskie, czemu przyzwala? Czemu nas doswiadcza?

Hbr 12 (3) Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. (4) Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi (5) i zapomnieliście o napomnieniu, które się zwraca do was jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pańskiego ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; (6) bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje. (7) Jeśli znosicie karanie, to Bóg obchodzi się z wami jak z synami; bo gdzie jest syn, którego by ojciec nie karał? (8 ) A jeśli jesteście bez karania, które jest udziałem wszystkich, tedy jesteście dziećmi nieprawymi, a nie synami. (9) Ponadto, szanowaliśmy naszych ojców według ciała, chociaż nas karali; czy nie daleko więcej winniśmy poddać się Ojcu duchów, aby żyć? (10) Tamci bowiem karcili nas według swego uznania na krótki czas, ten zaś czyni to dla naszego dobra, abyśmy mogli uczestniczyć w jego świętości. (11) Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni. (12) Dlatego opadłe ręce i omdlałe kolana znowu wyprostujcie, (13) i prostujcie ścieżki dla nóg swoich, aby to, co chrome, nie zboczyło, ale raczej uzdrowione zostało.
I na zakończenie:
Jak 1 (2) Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, (3) wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, (4) wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków. (5) A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. (6) Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. (7) Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma, (8 ) człowiek o rozdwojonej duszy, chwiejny w całym swoim postępowaniu.

nie wiem, czy Cie pocieszyłam, trzymaj sie, bądz dzielna i mężna. Patrz na Jezusa. Po prostu sie przytul do NIego :)
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Postprzez poznajpraw.de » Śr mar 17, 2010 2:04 pm

mia mia (moje pogrubienia) napisał(a):
Jezus mówi do duszy:
Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.


Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.


Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

:o A to skad wzielas? Niezla mikstura pólprawd i bzdur. Troche googlowalem i pod pierwszym z cytowanych przez Ciebie tekstów znalazlem nastepujaca notatke:

(Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo) sługa Boży Dolindo Ruotolo ( 1882 – 1970) zapiski duchowe ks. Dolindo Ruotolo. Ksiądz Dolindo, świątobliwy kapłan urodzony w Neapolu, cieszył się wielkim szacunkiem ojca Pio, który zwykł mawiać do przybywających do San Giovanni Rotondo Neapolitańczyków: „Macie księdza Dolindo, po co do mnie przychodzicie?”. Pozostawił on akt oddania Jezusowi, a właściwie zapis słów przez Niego wypowiedzianych - podobnie jak zapisywała je s. Faustyna.

Gwoli wyjasnienia: "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości" (2 List do Tymoteusza 3:16, Biblia Warszawska)

WYLACZNIE biblia - Pismo Swiete - jest natchnionym, nieomylnym Slowem Bozym i wylacznie w niej mozesz znalezc autoryzowane przez Boga doktrynalne nauczanie. Tam mozesz sie dowiedziec, jaki jest Bóg, jak dziala, czego wymaga. Wypowiedzi jakiegos ksiedza NIE SA Slowem Bozym i nie mozesz sie na nie powolac, jakoby one mogly stanowic doktrynalna podstawe do zycia chrzescijanskiego. Co wiecej: slowa, które ten ksiadz przypisuje rzekomo Jezusowi, napewno nie sa wogóle Jego slowami (sa czesciowo skrajnie sprzeczne z przeslaniem Slowa Bozego, a Bóg sobie nie przeczy) :

Jezus nigdzie nie powiedzial, ze "wszystko się uspokoi", gdy na Niego zlozymy swoje troski. Czasami wrecz odwrotnie:

"Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz." (Ew. Mateusza 10:34, Biblia Warszawska)

"To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat." (Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska)


Jezus nigdzie nie powiedzial, ze Bóg przez nasze modlitwy czy cokolwiek innego "wywołuje pożądany przez nas efekt i rozwiązuje trudne sytuacje". A wrecz odwrotnie:

"zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał." (Ew. Jana 6:38, Biblia Warszawska)

Jezus nigdzie nie powiedzial: "Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy." To niestety graniczy o okultyzm, takie czary mary. Mia mia, zycze Ci, zebys zajela sie Pismem Swietym i tam szukala odpowiedzi. Czy masz pewnosc, ze Bóg przebaczyl Ci twoje grzechy? Prosze zapoznaj sie trescia nastepujacych postów: http://forum.chrzescijanin.pl/viewtopic ... 3639#53639 oraz http://forum.chrzescijanin.pl/viewtopic ... 3690#53690

mia mia napisał(a):czy źle postępuję prosząc Was, bądź kogoś z mojego otoczenia, aby się modlił o powrót do mnie tego człowieka?

Trudno powiedziec. O ile nie masz zywej relacji z Jezusem, wazniejsze jest, bys wpierw otrzymala odpuszczenie grzechów przez upamietanie sie i wiare w Niego.
poznajpraw.de
 

Postprzez asa » Śr mar 17, 2010 3:09 pm

Nie mam czasu, bo własnie wychodze, mi amia- proszę Cie nie wymuszaj niczego na Bogu, On jest suwerenny w Swoim działaniu.
Nie ma recept w stylu” zamykania oczu”, rozumiem jednak intencje autora- wszelka troske mamy złożyć na Jezusa, bo On ma o nas staranie.

Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

Zobacz, ten tekst stanowi „receptę” jak zmusic Boga aby zadziałał w mojej sprawie tak, jak ja chcę.
Poza tym- boli, kaze wierzyc w "wiarę" a nie ufac, ze to wlasnie Bóg poprowadzi moja sprawe najlepiej, bo wg Swojej woli.
Zostaw siostre Faustyne i innych mistyków, wes do łapki Pismo, poszukaj pociechy chociażby w Izajaszu.
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Re: Modlitwa.

Postprzez Aleksander » Śr mar 17, 2010 3:34 pm

mia mianapisała:
Aleksandrze, ja żyję dekad trzy;) również uważam, że każdy ma wolną wolę - jest to też dar od Boga, ale nie potrafię zatem objąć tego, czy nasza droga została dokładnie przez Boga wytyczona już dawno temu, a to co się dzieje w naszym życiu to dokładnie wykonanie jego planu? Każdy mocno wierzący człowiek powie mi: "Zaufaj Panu", a ten kto jest raczej średnio religijny, bądź w ogóle - będzie się starał tłumaczyć sytuację rozumem.


Moje zdanie jest takie.
Bóg przewidział nas ale nie narzucił nam scenariusza według którego postępujemy.
Człowiek jest uwarunkowany i zdeterminowany choćby przez fakt urodzenia się z takich a nie innych rodziców czy w takim a nie innym środowisku.Również poprzez odziedziczone geny jesteśmy w pewnym sensie zdeterminowani {determinizm},ale w każdym przypadku mamy wolną wolę do tego by czynić dobro.A więc jeśli człowiek jest zdrowy na umyśle ma możliwość wyboru między dobrem a złem.
Dlatego uważam,że w życiu jak najbardziej należy kierować się rozumem w granicach wiary,ponieważ rozum został nam dany od Boga.


Oczywiście, nikt nie traktuje modlitwy jako "ostatniej deski ratunku" ;) choć wiele razy modlitwa pomogła mi spełnić rzeczy o które prosiłam.


Ale wielu tak traktuje.Wiem co piszę.Jest takie powiedzenie:

"Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga, pracuj tak jakby wszystko zależało od Ciebie."

Właśnie. I czy tutaj zawsze wkracza Bóg? Czy może wystawia nas na próbę, chce nam pokazać pewne rzeczy, uczyć wyciągać wnioski?

Ja uważam,że Bóg jeśli zsyła próby to są one potrzebne nam nie Bogu.Bóg wie o nas wszystko i nie musi nas próbować.My zaś poprzez próby poznajemy siebie.

Właśnie, dziwne.
Tak, modlitwa i obcowanie z Bogiem to teraz chyba jedyne co mnie trzyma w pionie.


Akceptacja tego,co jest to też dobra metoda.
Aleksander
 

Postprzez Aleksander » Śr mar 17, 2010 3:55 pm

...
Ostatnio edytowano So kwi 24, 2010 8:21 am przez Aleksander, łącznie edytowano 1 raz
Aleksander
 

Re: Modlitwa.

Postprzez poznajpraw.de » Śr mar 17, 2010 4:07 pm

Aleksander napisał(a):Również poprzez odziedziczone geny jesteśmy w pewnym sensie zdeterminowani {determinizm},ale w każdym przypadku mamy wolną wolę do tego by czynić dobro.A więc jeśli człowiek jest zdrowy na umyśle ma możliwość wyboru między dobrem a złem.

W zwiazku z tym, ze nie jestem pewien, czy dobrze Cie rozumiem, chce dodac pewna rzecz: KAZDY czlowiek ma zepsuta nature i dlatego jest on sklonny do czynienia zla (jego postepowanie w mniejszej lub wiekszej mierze ciazy ku czynieniu zla, ku grzeszeniu - nawet, jesli on tego nie chce). Wlasnie dlatego widzimy juz dwulatków, którzy zabieraja sobie zabawki, lub trzylatków, którzy - gdy rodzic zarzada, by przeprosic inne dziecko - rycza, ale nie chca przeprosic. To pycha, która jest w zepsutej ludzkiej naturze. Apostol Pawel pisze o tym dobitnie w liscie do Rzymian:

"(...) wszyscy są pod wpływem grzechu, jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego. Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami; usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości; nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami (...) gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej" (List do Rzymian 3:9-18,23, Biblia Warszawska)

Wlasnie z tego powodu czlowiek staje sie winny przed Bogiem, kiedy zaczyna swiadomie grzeszyc:

"Cóż więc powiemy? Czy Prawo jest grzechem? żadną miarą! Ale jedynie przez Prawo zdobyłem znajomość grzechu. Nie wiedziałbym bowiem, co to jest pożądanie, gdyby Prawo nie mówiło: Nie pożądaj. Z przykazania tego czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie wszelakie pożądanie. Bo gdy nie ma Prawa, grzech jest w stanie śmierci. Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie - grzech ożył, ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci. Albowiem grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć." (List do Rzymian 7:7-11, Biblia Tysiąclecia)

I wlasnie dlatego nie ma czegos takiego, jak zbawienie z wlasnych zaslug czy uczynków. Czlowiek NIE JEST W STANIE zasluzyc sobie na zbawienie. Dlatego kazdy, kto nie zaufa Jezusowi i nie otrzyma od Niego przebaczenia grzechów, zyje w potepieniu, pod gniewem Bozym:

"Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili." (List do Efezjan 2:8-10, Biblia Warszawska)

"(...) Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę (...)" (List do Rzymian 3:22-25, Biblia Warszawska)



Aleksander (moje pogrubienie) napisał(a):Ja uważam,że Bóg jeśli zsyła próby to są one potrzebne nam nie Bogu.Bóg wie o nas wszystko i nie musi nas próbować.My zaś poprzez próby poznajemy siebie.

Jak w takim badz razie tlumaczysz nastepujacy fragment Pisma Swietego:

"Po tych wydarzeniach wystawił Bóg Abrahama na próbę i rzekł do niego: Abrahamie! A on odpowiedział: Otom ja. I rzekł: Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem. [...] I wyciągnął Abraham swoją rękę, i wziął nóż, aby zabić syna swego. Lecz anioł Pański zawołał nań z nieba i rzekł: Abrahamie! Abrahamie! A on rzekł: Otom ja! I rzekł: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic, bo teraz wiem, że boisz się Boga, gdyż nie wzbraniałeś się ofiarować mi jedynego syna swego." (Ks. Rodzaju 22:1-2,10-12, Biblia Warszawska) :?:
poznajpraw.de
 

Postprzez asa » Cz mar 18, 2010 2:20 pm

Alexander, a o nowownarodzeniu Ty słyszał???
O nowym zyciu w Chrystusie??? :D
W którym żadne zdeterminowanie i uwarunkowanie już nic nie znaczy?
Wiem również,że w życiu człowieka zdarza się wiele przypadków,które nie są ani wolą Boga ani człowieka.

a kogo, jak myslisz?

mia mia
Oczywiście, nikt nie traktuje modlitwy jako "ostatniej deski ratunku" choć wiele razy modlitwa pomogła mi spełnić rzeczy o które prosiłam.

wg mnie modlitwa nie tyle jest ostatnią deską ratunku, co wręcz pierwszą.
No bo co to jest modlitwa, to rozmowa z naszym Panem. Nie jest formułką, która odczytuje z kartek wielu modlących się, lecz spotkaniem tet a tet z Żywą Osobą. Słuchającą, i odpowiadającą, choć czasem nie od razu. Nie jest wielomówstwem, bo Nasz Ojciec zanim Go poprosimy już wie czego potrzebujemy, niekiedy jest milczeniem w obecności Pana. Niekiedy, płaczem albo uwielbianiem radosnym. Bywa też „kłótnią”, krzyczeniem na Boga. Kryje w sobie wszystkie stany emocjonalne człowieka.
Uwazam, ze w zyciu dziecka bozego nie powinno być sprawy, zdarzenia, troski itd., której nie poddajemy Jezusowi. Przede wszystkim jednak poprzez modlitwe uznajemy prowadzenie boże w naszym zyciu, my sie poddajemy Bogu, uznajemy Jego panowanie nad nami , Jego troskę, wiernosc, prowadzenie .
A wszystko co czynimy, mamy czynic na chwalę Boza, czyz nie tak?
1Kor 10:31 Bw A więc: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą
Kol 3:17 Bw i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.

Mia mia
Co myslisz o tym fragmencie listu apostolskiego?
Fil4 (6) Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. (7) A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.

mia mia
jeszcze jedno.
Powiedz , czy jest większe szczęscie niż przebywanie w obecnosci Jezusa? Czy jest jakakolwiek milosc ludzka, która może to zastapic?
Zakochiwałam sie wiele razy, raz szczesliwie raz nie, jak to zyciu....
ale wiesz, z żadną, nawet jak sądziłam: miłoscią mojego zycia ( od wielu lat to mój mąż) nie mogę porównac MIŁOSCI Jezusa. Ja jej nawet nie umiem opisac.... :oops: :roll:
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Re: Jaka modlitwa może być wysłuchana.

Postprzez ewa1927 » Cz lut 16, 2012 4:32 pm

hej.


mnie miłosc do drugiego człowieka tzn. meżczyzny dała mi miłosc do Boga.
Byłam z nim zareczona. jednak odszedł... po miesiacu stwierdził ze mnie nie kocha ponieważ bylam zbyt nachalna i sie narzucałam... ja po prostu chciałam mu pomóc poniewaz on znajduje sie teraz w bardzo cieżkiej sytuacji.
nie wiem jak mam odbierać słowo nie kocham chociaz przyznam ze nie wierze w nie całkowicie... poniewaz wiem ze nasza miłosc była silna. Po rozstaniu nie widzialam zadnego ratunku, przyznam szczerze ze do dzis bardzo cierpie i o nim non stop mysle... zwrocilam sie do Boga o pomoc.. wiem ze Bóg nie moze wplynac na uczucie drugiej osoby ale prosze go codziennie by dał możliwosc mi pomóc, by on mi wybaczył, by dał mi szanse...

Od tamtej sytuacji wszystko co mam i co sie dzieje zawierzyłam Bogu. Bardzo sie do niego zblizyłam... nie raz potrafie zamknać sie sama w pokoju mimo ze go nie widze to i tak rozmawiam z nim i wiem ze mnie wysłuchuje. Jednego dnia jest lepiej drugiego gorzej ale wiem ze Bóg mnie uczy tego czego od urodzenia mi brakowało...cierpliwosci i wytrwania w wierze.
Wiem ze jest Bóg jest obecny w moim zyciu na codzien. Czasem nawet mi sie wydaje ze daje mi drogowskazy... pokazuje jak postepowac... w ostatnim czasie spotkałam wiele osob na mojej drodze które chca mi pomóc... wiem ze jesli Bóg sam nie moze nie raz wpłynąc na człowieka posyła drugiego cżłowieka z pomocą bysmy moglu tu miedzy ludzmi na ziemi dojsc do porozumienia i osoiagnąc to o co go prosimy...
Jestem człowiekiem który ma bardzo rzadko sny jednak ostatnio sie pojawiły...pojawiły sie różne wizje przyszłosci o które prosze i nie mam pewności.. jednak w snie dostaje odpowiedzi... byc moze to moja imaginacja... moja wyobraznia i moj mozg ale tez nie moge powiedziec ze nie... ze po prostu byc moze Bóg daje mi to o co go prosze ??

ufam mu i wiem ze stanie sie to czego on dla mnie chce a nie dostane tego o co prosze ale równiez wierze ze jesli postawil na mej drodze tego człowieka którego nadal bardzo kocham i to uczucie nie słabnie nawet po wielu przykrosciach które mi sprawil po rozstaniu i daje w to wiare i siłe by modlic sie i prosic o to nadal bez zwatpienia to kiedys moje prosby zostana wysłuchane... uwazam ze Bóg przez to wszystko uczy mnie cierpliwosci...
ewa1927
 

Poprzednia strona

Powrót do Modlitwa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Wymiana:

pozdrawiamy

cron