Teraz jest Cz paź 18, 2018 5:31 am Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Reinkarnacja

Forum dyskusyjne dla ludzi o różnych światopoglądach (niechrześcijanie rozmawiają z chrześcijanami na temat ich wiary).

Postprzez bogdank67 » Cz sie 19, 2010 11:50 am

hungry napisał(a):
bogdank67 napisał(a):
hungry napisał(a):Zaś co do reinkarnacji to ona nie istnieje. To jest zwyczajny wymysł jak w bajkach jak np. "O sierotce Marysi". Bo nie niema nic wiarygodnego na czym by można było oprzeć gadanie o reinkarnacji, by dać temu wiarę?

Odbierasz mi nadzieje. Myślałem, że może w kolejnym życiu uda mi się otworzyć na miłość, bo w tym już szanse mam niewielkie. Myślałem, ze moze uda mi się lepiej wystartowac.
Są sprawy człowieka, które trwają dłużej niż jedno pokolenie.

Nie odbieram Ci żadnych nadziei.
Bo jak można np. zabrać żonę kawalerowi, dziecku zabawkę, której nigdy nie miało i niema? ;)


Mowiąc ze reinkarnacji nie ma odbierasz mi myślenie, ze mam wiecej czasu niż to zycie. Zabierając czesc zycia kawalerowi, być może zabierasz mu ten czas w którym by się ożenił, czyli jakby żonę. Zabierając czesc zycia dziecku, moze zabierasz mu ten czas w którym by zabawkę posiadło, czyli jakby zabawkę.
Zabierasz szanse, czyli nadzieje. Rozumiesz ?

hungry napisał(a):A właśnie chcę Ci powiedzieć, że szanse człowiek ma wciąż póki żyje na tej ziemi, szansę na nawrócenie, na miłość, nawet na ponową miłość, szansę na nową pracę, nawet szkołę, wszystko tylko zależy od Twoich decyzji. Odważne i mądre decyzje zamiast wiara w reinkarnację.


Obserwuje własne zycie i zycie innych ludzi. Dwadziescia lat temu miałem już swiadomośc graniczącą z pewnością, że środków do zycia mi nie braknie, że nie bede miał z tym kłopotu. Miałem też taką samą swiadomośc , że cierpienia psychicznego tez mi nie braknie. I tak jest przez te wszystkie lata. Bogaty nie jestem, ale na wszystko starcza. Zawsze kiedy konczą się pieniądze znajduje sie praca, kiedy konczy sie jedna praca zawsze znajdzie sie kolejna, a wewnetrzne cierpienie jest nieodłaczne. To nie przypadek.

Mam kuzyna, który podejmuje odważne i wydawało by się, że mądre decyzje w interesach. Jednak czego sie nie podejmie to ma problemy i długi z reguły niezależne od niego. Ma "seryjnego" pecha, tak jak ja "seryjne" szczescie do srodków na utrzymanie.

Odwazne i mądre decyzje nie wystarczą. Każdemu człowiekowi jest pisany los i cokolwiek bys nie robił, to nie przeskoczysz tego. Gdyby ludzie dostawali wszystko o co proszą Boga, to zapanowałby chaos a plan Bozy wziąłby w łeb. Każdy ma w swoim zyciu "temat przewodni" i jeżeli nie jest ślepy to go dostrzeze.


A czy wiesz ze człowiek zmienia się do ok. 50 roku zycia ? Ze raczej nie przeprowadza sie psychoterapii osob po 50 roku zycia, bo one w zasadzie juz się nie zmieniają ? Ja mam 43. Niewiele mi do tej granicy pozostało. Duuuzo już zmieniłem w sobie. Sporo mnie to kosztowało, ale wciąż wiele do zrobienia w moim wnętrzu zostało. Raczej nie zdążę dokończyć.

"Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los..." Księga Jeremiasza 29:11-14


Jeżeli mam coś otrzymać to, otrzymam to. Nie umiem prosić. Bóg wie wszystko i albo mi da to czego potrzebuje albo nie. Przyjmuje to z pokorą i nie wymagam więcej. Samo życie jest modlitwą. Nie umiem prosić również ludzi. Wole nie mieć niż prosić. Jeżeli trzeba coś zrobić, to wolę to zrobić sam niż kogoś prosić.
bogdank67
 
Posty: 19
Dołączył(a): Wt sie 10, 2010 10:15 am

Postprzez hungry » Cz sie 19, 2010 1:15 pm

bogdank67 napisał(a):
hungry napisał(a):Nie odbieram Ci żadnych nadziei.
Bo jak można np. zabrać żonę kawalerowi, dziecku zabawkę, której nigdy nie miało i niema? ;)

Mowiąc ze reinkarnacji nie ma odbierasz mi myślenie, ze mam wiecej czasu niż to zycie. Zabierając czesc zycia kawalerowi, być może zabierasz mu ten czas w którym by się ożenił, czyli jakby żonę. Zabierając czesc zycia dziecku, moze zabierasz mu ten czas w którym by zabawkę posiadło, czyli jakby zabawkę. Zabierasz szanse, czyli nadzieje. Rozumiesz ?

Nie, nie rozumiem bo to imho nonsens taka filozofia pesymistyczna. Trzeba się wziąć w garść i zacząć cokolwiek robić ze swoim życiem, ale oczywiście należy mieć jakieś cele, wtedy jest łatwiej. Najlepiej jest to czynić z Bogiem, jak pisało Ci tu już parę osób.
Chcesz to przyjąć to przyjmiesz, wybór należy do Ciebie. Nikt na forum nie jest w stanie Cię przekonać jeśli Ty sam nie chcesz. A jeśli chcesz to proszę przyjdź do Niego. On ma naprawdę lepsze myśli o nas niż my o sobie.
bogdank67 napisał(a):
hungry napisał(a):A właśnie chcę Ci powiedzieć, że szanse człowiek ma wciąż póki żyje na tej ziemi, szansę na nawrócenie, na miłość, nawet na ponową miłość, szansę na nową pracę, nawet szkołę, wszystko tylko zależy od Twoich decyzji. Odważne i mądre decyzje zamiast wiara w reinkarnację.

Obserwuje własne zycie i zycie innych ludzi. Dwadziescia lat temu miałem już swiadomośc graniczącą z pewnością, że środków do zycia mi nie braknie, że nie bede miał z tym kłopotu. Miałem też taką samą swiadomośc , że cierpienia psychicznego tez mi nie braknie. I tak jest przez te wszystkie lata. Bogaty nie jestem, ale na wszystko starcza. Zawsze kiedy konczą się pieniądze znajduje sie praca, kiedy konczy sie jedna praca zawsze znajdzie sie kolejna, a wewnetrzne cierpienie jest nieodłaczne. To nie przypadek.

A widzisz jedynie cierpienie, naprawdę nic dobrego w życiu za co mógłbyś być wdzięczny Bogu, pieniądze, praca... :?:
Widzisz, ja psychologiem nie jestem więc się pewnie nie znam, na tym, ale czy to nie jest kwestia tego na czym się koncentrujemy zbytnio w życiu w jakie skrajności popadamy? Jeśli będziemy myśleć ciągle o cierpieniu które de facto nas spotyka to będziemy wiecznie zdołowani.
Mówię to tez z własnego doświadczenia, ale również popatrzmy na Hioba w Biblii (sorki, ze znów z biblii, bo jako wierzący nie potrafię inaczej, to mi nadaje sens życia). Hiob w Biblii po tym co go tam tragicznego spotkało (poczytaj proszę), mógłby rzeczywiście się załamać i przeklinać Boga, lecz tego nie zrobił. A mógłby przeklinać zwłaszcza, że był otoczony atmosferą dołująca przyjaciół którzy nie działali korzystnie na jego obecny stan wcale mu nie pomagali, wręcz go dołowali i oskarżali, że pewnie grzeszył dlatego go to wszystko spotkało. A wiemy, od początku, że Hiob nie zgrzeszył i nie przez grzech go dosięgło nieszczęście. Dopiero młody Elihu gdy wreszcie nieśmiały odezwał po mowach trzech przyjaciół Hioba, dopiero on zaczął sensownie mówić o Bogu i o życiu. Księgę Hioba lepiej się czyta od razu całą niż dzieląc na fragmenty, więc zalecam poświęcić np. urlop lub weekend.
bogdank67 napisał(a):Mam kuzyna, który podejmuje odważne i wydawało by się, że mądre decyzje w interesach. Jednak czego sie nie podejmie to ma problemy i długi z reguły niezależne od niego. Ma "seryjnego" pecha, tak jak ja "seryjne" szczescie do srodków na utrzymanie.

Rozumiem Cię, że przykład nie za bardzo optymistyczny.
Ale porównywanie się z innymi, czy w ogóle patrzenie na innych w przypadku kiedy nam samemu nie lekko, nie jest imho najlepszym rozwiązaniem. Żeby to chociaż było świadectwo obfitego życia w Bogu, pełnego szczęście i błogosławieństwa, to czasami może zbudować innego człowieka. Lecz raczej to sami musimy wziąć się za swoje życie, najlepiej poddając je Bogu i czyniąc wszystko to co zmierza ku celom jakie sobie postawiliśmy. Żona, praca, szkoła... Z tym pierwszym to Cie rozumiem , że najłatwiej się załamać. Ale ja właśnie jestem kawalerem i również czasami mi ciężko, lecz jakoś widać już 37 lat żyjąc nie załamałem się, ale to właśnie dzięki Bogu. Były różne dziewczyny w moim życiu, i z żadną mi się nie udało co nie znaczy, że się nie uda. Bo wciąż wierzę Bogu i działam ku temu aby to stało się rzeczywistością.
bogdank67 napisał(a):Odwazne i mądre decyzje nie wystarczą. Każdemu człowiekowi jest pisany los i cokolwiek bys nie robił, to nie przeskoczysz tego. Gdyby ludzie dostawali wszystko o co proszą Boga, to zapanowałby chaos a plan Bozy wziąłby w łeb.

Dlatego nigdzie nie pisałem, że wszystkie zachcianki nasze Bóg spełnia.
Lecz pisałem Ci wyżej o Woli Bożej. Bóg najlepiej wie co nam potrzeba.
Przede wszystkim należy uwzględnić wolę Boga. Ale też zaufać Mu jak nas zapewnia, że nie ma On myśli o nas o niedoli ale o pokoju, pamiętasz wyżej ten fragment biblii który zacytowałem? Zresztą sam go przed chwilą zacytowałeś cytując moje wypowiedzi. I oprócz tego, że Bóg zaleca nam ufać Jemu i modlić się, zaleca też działać. Apostoł Jakub pisze w swoim liście o tym sporo, że wiara powinna być czynna aby nie była martwą wiarą. Nie tylko Jakub o tym pisze. Więc bez decyzji pewnych i konsekwentnych czynów tutaj się nie obejdzie. Bo np. gdy chce Ci się pić to nie patrzysz się na kubek z napojem myśląc 'muszę się napić', choć pewnie od tych myśli się zaczyna, ale po prostu, coś robisz, bierzesz kubek i pijesz. Tak?
bogdank67 napisał(a):Każdy ma w swoim zyciu "temat przewodni" i jeżeli nie jest ślepy to go dostrzeze.
A czy wiesz ze człowiek zmienia się do ok. 50 roku zycia ?

Nie wiem. Bo dopiero przede mną ten wiek. :) Hmm ale myślę, że już wcześniej nawet zmieniamy się. Ja np. już prawie łysy jestem i korzonki z tyłu zaczynam odczuwać.
bogdank67 napisał(a):Ze raczej nie przeprowadza sie psychoterapii osob po 50 roku zycia, bo one w zasadzie juz się nie zmieniają ?

No raczej słyszałem pozytywne świadectwa osób starszych jeszcze, które zaczęły zmieniać swoje życie.
bogdank67 napisał(a):Ja mam 43. Niewiele mi do tej granicy pozostało. Duuuzo już zmieniłem w sobie. Sporo mnie to kosztowało, ale wciąż wiele do zrobienia w moim wnętrzu zostało. Raczej nie zdążę dokończyć.

Nie poddawaj się wiec proszę. Bowiem znam osoby starsze ode mnie właśnie w Twoim wieku, które dopiero się ożeniły, wyszły za mąż, znalazły pracę, pokończyli jakieś szkoły... A wcześnie zanim im się powiodło, gdy słuchałem niektórych z tych osób samemu można by się załamać. Bo miały wszystkiego dość. A jednak nie rezygnowały te osoby aż cel osiągnęły. Ktoś powie, że to przypadek, los, Nie! Bowiem, bez pewnych decyzji w ich życiu połączonych z wiarą Bogu nie udało by im się pewnych rzeczy dokonać. Ja również niedawno ukończyłem dopiero szkołę średnią. I dziękuję Bogu, że On dawał mi siłę kiedy chciałem już zrezygnować. A zrezygnować chciałem z pójścia do takiej szkoły jak i w trakcie trwania nauki. Ale warto było wytrwać i się przyłożyć mimo, że po długim czacie nauka gorzej mi szła. Ale ukończyłem systemem wieczorowym szkołę średnią (Liceum Uzupełniające dla dorosłych) ze średnią 3,6. teraz mam kolejny cel i kolejną szkołę, a po nie dawnym rozstaniu z dziewczyną, szukać dalej tej jedynej. Bo z nieba jak manna ona nie spadnie. Więc mając oczy otwarte żyję ufając Bogu dokonuję pewnych różnych decyzji. Nie boję się już dokonywać decyzji nawet jeśli popełniam błędy. W końcu człowiek się też uczy na błędach jak w szkole. :)
bogdank67 napisał(a):
"Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los..." Księga Jeremiasza 29:11-14

Jeżeli mam coś otrzymać to, otrzymam to. Nie umiem prosić. Bóg wie wszystko i albo mi da to czego potrzebuje albo nie. Przyjmuje to z pokorą i nie wymagam więcej.

Nie chodzi o wymaganie od Boga, ale to przecież sam nas On zachęca do tego mówiąc proście a otrzymacie. Nie traktuj tego proszę jako wymaganie od Boga. Ale właśnie zaufanie Jemu w pokorze. A nieproszenie Boga proszę nie usprawiedliwiaj tutaj pokorą. Bo właśnie pokorą jest uznanie, że sami bez Boga nic nie możemy. Więc potrzebujemy Jego.
"Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o rybę, da mu węża? Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy, wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą." Ewangelia św. Mateusza 7:7-11
"Taka zaś jest ufność, jaką mamy do niego, iż jeżeli prosimy o coś według jego woli, wysłuchuje nas. A jeżeli wiemy, że nas wysłuchuje, o co go prosimy, wiemy też, że otrzymaliśmy już od niego to, o co prosiliśmy." I List św. Jana 5:14-15

Więc coś czynimy, ale prosimy Jego o błogosławieństwo w tym co czynimy. Z nieba jak manna nam to nie spada. Mimo że również i dziś Bóg dokonuje takich interwencji. :) Ale według Woli Swojej On działa i pomaga nam. Zobacz jak nie wiele trzeba aby On nas wysłuchał pomógł. W ewangelii jest pewien fragment pokazujący jak pewien trędowaty zjawił się u Jezusa.
"A gdy był w jednym z miast, przebywał tam mąż cały pokryty trądem; ten, ujrzawszy Jezusa, padł na twarz swoją i prosił go, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. I (Jezus) wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz trąd ustąpił z niego." Ewangelia św. Łukasza 5:12-13

bogdank67 napisał(a):Samo życie jest modlitwą. Nie umiem prosić również ludzi. Wole nie mieć niż prosić. Jeżeli trzeba coś zrobić, to wolę to zrobić sam niż kogoś prosić.

Ja mam podobną postawę w życiu, więc Cię rozumiem. Bo sam sobie często wmawiałem, mówiąc, że niewiele trzeba by uszczęśliwić człowieka. Lecz Bóg mnie jednak coraz częściej przekonuje, że mogę Go o wszystko prosić. Czasami trzeba i ludzi prosić, ale to już czynie bardzo rzadko. Ale Bóg mnie uczy też brać a nie jedynie dawać. Bo wcześniej miałem problem nawet wziąć zapłatę za pracę wykonaną a co dopiero przyjąć od kogoś coś gratis w prezencie.
Pozdrawiam Cię i życzę wiele radości i zaufania do Boga, no i przede wszystkim abyś Mu się poddał.
Zostań z Bogiem.
Grzegorz
hungrychn.pl
hungry
Aktywny
 
Posty: 3272
Dołączył(a): Pt cze 11, 2004 3:42 pm

Postprzez Jacek.K. » Wt sie 02, 2011 3:39 pm

darq napisał(a):Reinkarnacja jest nie do pogodzenia ze zmartwychwstaniem. Chrześcijański teizm wyznaje zmartwychwstanie zaprzeczając reinkarnacji. To co prezentujesz to próba włożenia w tekst biblijny własnych pomysłów.


A co z Jezusem?
Zmartwychwstał, czy otrzymał nowe ciało?
A zanim się narodził czy nie istniał?
Jeżeli istniał to w jakim ciele?
Jacek.K.
 
Posty: 9
Dołączył(a): Pn gru 12, 2005 4:28 pm
Lokalizacja: Kraków

Postprzez ucash » Wt sie 02, 2011 5:09 pm

Jacek.K. napisał(a):
darq napisał(a):Reinkarnacja jest nie do pogodzenia ze zmartwychwstaniem. Chrześcijański teizm wyznaje zmartwychwstanie zaprzeczając reinkarnacji. To co prezentujesz to próba włożenia w tekst biblijny własnych pomysłów.


A co z Jezusem?
Zmartwychwstał, czy otrzymał nowe ciało?
A zanim się narodził czy nie istniał?
Jeżeli istniał to w jakim ciele?


1 Moj. 1:2
A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.
ucash
Aktywny
 
Posty: 364
Dołączył(a): So maja 23, 2009 6:35 am
Lokalizacja: Glasgow

Postprzez Jacek.K. » Wt sie 02, 2011 5:46 pm

ucash napisał(a):
Jacek.K. napisał(a):
darq napisał(a):Reinkarnacja jest nie do pogodzenia ze zmartwychwstaniem. Chrześcijański teizm wyznaje zmartwychwstanie zaprzeczając reinkarnacji. To co prezentujesz to próba włożenia w tekst biblijny własnych pomysłów.


A co z Jezusem?
Zmartwychwstał, czy otrzymał nowe ciało?
A zanim się narodził czy nie istniał?
Jeżeli istniał to w jakim ciele?


1 Moj. 1:2
A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.


A co z Jezusem?
Istniał już w tym czasie?
Jacek.K.
 
Posty: 9
Dołączył(a): Pn gru 12, 2005 4:28 pm
Lokalizacja: Kraków

Postprzez ucash » Śr sie 03, 2011 2:35 pm

Jacek.K. napisał(a):
ucash napisał(a):
Jacek.K. napisał(a):
darq napisał(a):Reinkarnacja jest nie do pogodzenia ze zmartwychwstaniem. Chrześcijański teizm wyznaje zmartwychwstanie zaprzeczając reinkarnacji. To co prezentujesz to próba włożenia w tekst biblijny własnych pomysłów.


A co z Jezusem?
Zmartwychwstał, czy otrzymał nowe ciało?
A zanim się narodził czy nie istniał?
Jeżeli istniał to w jakim ciele?


1 Moj. 1:2
A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.


A co z Jezusem?
Istniał już w tym czasie?

Oczywiście żę istniał:
1 Moj. 1:26
Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.

1 Moj. 11:7
Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, aby nikt nie rozumiał języka drugiego!
ucash
Aktywny
 
Posty: 364
Dołączył(a): So maja 23, 2009 6:35 am
Lokalizacja: Glasgow

Re: Reinkarnacja

Postprzez Zagadka » So gru 03, 2011 7:44 pm

Widzę,że wątek jest już dość stary,ale ciekawy.
Jeżeli chodzi o zmiany w Piśmie Świętym zaprowadzone przez Justyniana,to nie sądzę ażeby dotyczyły Starego Testamentu,bo oryginały Starego Testamentu mają w posiadaniu Żydzi.W Starym Testamencie,który poprzedzał Nowy Testament nie było zatem wzmianek o reinkarnacji.A Stary Testament i Nowy uzupełniają się-są spójnymi księgami.
?
Natomiast dodatkowych ksiąg Nowego Testamentu jest znacznie więcej,tych tzw.nienatchnionych.
Co do badań tego lekarza,to hm,ciekawe.
Jesli chodzi o moje życie na tej planecie,szczerze...to nie ma tu czego szukać.
Zagadka
 
Posty: 4
Dołączył(a): N lis 20, 2011 1:01 pm

Re:

Postprzez bugmenot » Cz gru 13, 2012 5:23 pm

Albertus napisał(a):Mam pytanie Elister.

Czy wierzysz że Jezus Chrystus naprawdę zmartwychwstał w swoim ciele?


Nie jest to nic niemożliwego o ile ciało nie zostanie poćwiartowane, rozczłonkowane lub skremowane.
To zjawisko dość rzadkie, ale obecne także we współczesnych czasach.

Kiedy KGB postanowiło zamordować Cotne Rodonaja, gruzińskiego dysydenta, nie pozostawiono mu najmniejszej szansy. Najpierw potrącili go samochodem, a następnie, dla pewności, jeszcze raz przejechali. Ciało zostało jak najszybciej zabrane do kostnicy i zamrożone, by można było dokonać sekcji zwłok. Po trzech dniach, kiedy patolog zrobił pierwsze nacięcie, Rodonaja otworzył oczy. Lekarz zamknął je i kontynuował zabieg, ale oczy otworzyły się znowu. Na przekór wszystkiemu, Rodonaja żył. Sam fakt, że Cotne Rodonaja przeżył, jest niesamowity, jednak najbardziej zdumiewająca była jego opowieść o tym, co widział w czasie, kiedy był "martwy". Miał wrażenie, że znalazł się w świetlistym świecie, w którym nie obowiązywały prawa fizyki. Mógł przemieszczać się dokąd chciał, widzieć poprzez ściany, czytać ludzkie myśli i odbywać podróże w czasie. Lekarze nie uwierzyliby mu, gdyby nie dowody, jakie im przedstawił. W czasie swej "podróży" słyszał płacz noworodka w pobliskim szpitalu. Dzięki swej nadnaturalnej percepcji zdołał dostrzec, że dziecko ma pęknięte biodro, o czym nie wiedzieli lekarze. Po odzyskaniu mowy ( po 3 dniach od przebudzenia ) natychmiast poinformował o tym personel szpitala. Oczywiście Rodonaja nie mógł wiedzieć o istnieniu dziecka, nie mówiąc już o jego obrażeniach. Jednak prześwietlenie promieniami rentgena potwierdziło jego słowa. Dotychczas jedynym wytłumaczeniem tej tajemniczej historii jest wersja podana przez samego Rodonaja.
bugmenot
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz gru 13, 2012 5:02 pm

Re: Re:

Postprzez ucash » Pt gru 28, 2012 8:32 am

bugmenot napisał(a):
Albertus napisał(a):Mam pytanie Elister.

Czy wierzysz że Jezus Chrystus naprawdę zmartwychwstał w swoim ciele?


Nie jest to nic niemożliwego o ile ciało nie zostanie poćwiartowane, rozczłonkowane lub skremowane.
To zjawisko dość rzadkie, ale obecne także we współczesnych czasach.

Kiedy KGB postanowiło zamordować Cotne Rodonaja, gruzińskiego dysydenta, nie pozostawiono mu najmniejszej szansy. Najpierw potrącili go samochodem, a następnie, dla pewności, jeszcze raz przejechali. Ciało zostało jak najszybciej zabrane do kostnicy i zamrożone, by można było dokonać sekcji zwłok. Po trzech dniach, kiedy patolog zrobił pierwsze nacięcie, Rodonaja otworzył oczy. Lekarz zamknął je i kontynuował zabieg, ale oczy otworzyły się znowu. Na przekór wszystkiemu, Rodonaja żył. Sam fakt, że Cotne Rodonaja przeżył, jest niesamowity, jednak najbardziej zdumiewająca była jego opowieść o tym, co widział w czasie, kiedy był "martwy". Miał wrażenie, że znalazł się w świetlistym świecie, w którym nie obowiązywały prawa fizyki. Mógł przemieszczać się dokąd chciał, widzieć poprzez ściany, czytać ludzkie myśli i odbywać podróże w czasie. Lekarze nie uwierzyliby mu, gdyby nie dowody, jakie im przedstawił. W czasie swej "podróży" słyszał płacz noworodka w pobliskim szpitalu. Dzięki swej nadnaturalnej percepcji zdołał dostrzec, że dziecko ma pęknięte biodro, o czym nie wiedzieli lekarze. Po odzyskaniu mowy ( po 3 dniach od przebudzenia ) natychmiast poinformował o tym personel szpitala. Oczywiście Rodonaja nie mógł wiedzieć o istnieniu dziecka, nie mówiąc już o jego obrażeniach. Jednak prześwietlenie promieniami rentgena potwierdziło jego słowa. Dotychczas jedynym wytłumaczeniem tej tajemniczej historii jest wersja podana przez samego Rodonaja.

Poza tym że temat to reinkarnacja a nie zmartwychwstanie dodam tylko iż Pan Cotne widocznie nie był martwy tak naprawdę.Jeśli zaś chodzi o Chrystusa to ludzie wierzący, sceptycy oraz jego wrogowie widzieli go zmartwychwstałego jego zmartwychwstałe ciało zachowywało się inaczej niż nasze ciała i ciało choćby pana Cotne i w sumie ma to sensowne uzasadnienie biorąc pod uwagę ekspansję chrześcijaństwa w tamtych czasach, tamtym systemie gdzie kiedy twój Mesjasz zginął to albo porzucałeś wiarę i szedłeś do domu albo musiałeś znaleść sobie nowego "mesjasza" a jednak chrześcijaństwo przetrwało, kontekst historyczny nie ma naturalistycznego wyjaśnienia jak to możliwe? chyba zę Chrystus naprawde zmartwychwstał.
ucash
Aktywny
 
Posty: 364
Dołączył(a): So maja 23, 2009 6:35 am
Lokalizacja: Glasgow

Re: Reinkarnacja

Postprzez Śiva_dasa » Pt gru 28, 2012 11:44 pm

Pragnę powiedzieć, że co do Reinkarnacji zgadzam się z większością argumentów kolegi "Jasnego" w pierwszym jego wpisie tego wątku z 2008 roku. Jedyne co neguję, to rzekomą zgodność z Biblią na ten temat. Nie ma w tej sprawie żadnej zgodności nauki biblijnej i Reinkarnacji. Zacytowany werset przez Jasnego, jest niejasny, i wcale nie musi świadczyć o Reinkarnacji, choć może być jakimś echem Reinkarnacji, a inne wersety biblijne zwykle przytaczane na poparcie tej koncepcji są naciągane. Nie mniej jednak, ciekawa jest wypowiedź chrześcijańskiego świętego, Augustyna z Hippony, z IV wieku, w dziele "Wyznania": "O czymże będę mówić Panie? Czyż nie o tym właśnie, że nie wiem skąd tu przybybyłem, do tego życia, które ku śmierci biegnie? Czy może do tej śmierci, które ku życiu wiedzie? Czekały tu na mnie wszystkie pociechy, jakie zapewnia Twoje miłosierdzie. (...) "Wyznania" I,6. Czy jest tu mowa o Reinkarnacji czy raczej poetycka przenośnia? Nie wiem. Ale być może jest to jakieś podświadome echo dawnych pierwotnych wierzeń zawierających w sobie koncepcję Reinkarnacji. Też nie wiem, ale wypowiedź jest interesująca. Jedna uważam że żę nie stanowi ten fragment przyczynku do stwierdzania, że Biblia naucza o Reinkarnacji. Więcej powiem, Biblia wyklucza Reinkarnację. Nie ma w niej na tę koncepcję miejsca.
Ale Reinkarnacja wyjaśnia mi całą sprawiedliwość Bożą, między innymi to o czym dowodzi Jasny w swoim wpisie z 2008 roku. Powiem więcej, Reinkarnacja i sprawiedliwość Boża to dwie nierozerwalne aspekty Bóstwa, i Jego planu w stosunku do nas... Pozdrawiam wszystkich!
Śiva_dasa
Użytkownik
 
Posty: 93
Dołączył(a): Wt gru 25, 2012 2:06 pm

Re: Reinkarnacja

Postprzez ucash » Cz sty 03, 2013 11:54 am

Śiva_dasa napisał(a):Ale Reinkarnacja wyjaśnia mi całą sprawiedliwość Bożą, między innymi to o czym dowodzi Jasny w swoim wpisie z 2008 roku. Powiem więcej, Reinkarnacja i sprawiedliwość Boża to dwie nierozerwalne aspekty Bóstwa, i Jego planu w stosunku do nas... Pozdrawiam wszystkich!

Szczerze poleca książki C.S Lewis-a "Chrześcijaństwo po prostu" w celu jaśniejszego zrozumienia chrześcijaństwa.
ucash
Aktywny
 
Posty: 364
Dołączył(a): So maja 23, 2009 6:35 am
Lokalizacja: Glasgow

Re: Reinkarnacja

Postprzez Śiva_dasa » Pt sty 04, 2013 5:25 pm

Ucash, proszę Ciebie nie odsyłaj mnie do książek dla lepszego poznania chrystianizmu, gdyż po to wchodzimy na Forum, aby o tym dyskutować, tutaj na miejscu. Myślę, że co do znajomości Biblii i chrześcijaństwa (chrystianizmu), to ma się ona u mnie całkiem nieźle. Całkiem swobodnie poruszam się po takich działach jak:
- Stary i Nowy Testament
- dzieła "Ojców Apostolskich" takich jak: Ignacy z Antiochii, Polikarp ze Smyrny, Klemens z Rzymu, autor listu do Diogneta, autor "Didache", Meliton z Sardes, Hermas, Barnaba...
- dzieła Justyna Męczennika takie jak "Apologia" (I i II część) i Dialog z Żydem Tryfonem
- dzieła "Ojców Pustyni" i inne monastyczne dzieła wczesnego chrześcijaństwa
- Historia Kościoła szczególnie w ujęciu Euzebiusza z Cezarei, Ewagriusza Scholastyka i Sokratesa Scholastyka...

Tak więc uważam, że mogę rozmawiać, polemizować i dyskutować z apologetami chrystianizmu w niczym im nie ustępując...
Zapraszam więc serdecznie do konstruktywnych rozmów, przy podkreśleniu, że znam chrystianizm od podszewki a nie jako jakiś ateistyczny ignorant w tym zakresie... !
Śiva_dasa
Użytkownik
 
Posty: 93
Dołączył(a): Wt gru 25, 2012 2:06 pm

Re: Reinkarnacja

Postprzez Śiva_dasa » Pn sty 07, 2013 8:41 pm

Witaj Bolp3. Napisałeś, że Reinkarnacja miałaby wtedy sens, gdybyśmy pamiętali nasze poprzednie wcielenia, abyśmy mogli wyciągać właściwe wnioski z poprzednich wcieleń i doskonalić się wewnętrznie coraz bardziej.
Otóż, nie jest tak, że w ogóle nie pamiętamy naszych poprzednich wcieleń. Oczywiście nie jest to pamięć szczegółowa i dokładna jak z filmów, ale jest. W sposób zwykły otrzymujemy taką pamięć ze...
snów, które są, choć nie zawsze, krzywym bądź szczątkowym odzwierciedleniem naszych poprzednich żywotów, które u jednych osób można liczyć na kilka lub kilkanaście a u innych na tysiące czy miliony, w zależności od potrzeb.
Innym przypomnieniem naszych wcieleń są nasze różnorakie upodobania, zainteresowania czy sympatie, takie lub inne. Mogą one wskazywać na to co przedwcześnie zakończyliśmy a co czeka na naszą kontynuację z naszej strony.
Poza tym często jesteśmy gdzieś pierwszy raz, a wydaje się nam już już tu kiedyś byliśmy, i skądś to miejsce znamy, tylko że dokładnie nie wiemy skąd. Podobnie jest z osobami. Spotykamy kogoś pierwszy raz, a wydaje się nam, ze tego kogoś bardzo dobrze znamy, tylko, że dokładnie nie wiemy skąd. Często do kogoś, kogo spotykamy czujemy jakąś bliżej nie wyjaśnioną sympatię, choć w ogóle nie znamy tej osoby, lub awersję i niechęć choć nic nam złego konkretnie ta osoba nie zrobiła.
Dotyczy to też rożnego rodzaju fobii, gdy ktoś ma na przykład: lęk wysokości, gdyż w poprzednim wcieleniu mógł spaść np. z wysokiego jakiegoś obiektu; lęk zamkniętych pomieszczeń, gdyż np. został w którymś z poprzednich wcieleń żywcem zakopany w grobie lub byl torturowany w skrajnie ciasnym pomieszczeniu; lęk o swój obecny związek małżeński, z tego powodu, że w poprzednich wcieleniach był zdradzany przez współmałżonka, awersję do kradzieży gdyż kiedyś w jakimś wcieleniu był ofiarą okrutnej kradzieży... itd. ...
Innymi przypomnieniami naszych poprzednich wcieleń mogą być tzw. regresy hipnotyczne, podczas których osoby poddawane hipnozie opisują dokładnie autentyczne miejsca, kraje, osoby a których nigdy nie widziały. Na YouTube jest opis pani, z Australii która opisałą swoją posadę lekarza sprzed kilkuset lat w Anglii oraz uczelnię którą skończyła. Opisała wszystko z detalami, a jak coś się nie zgadzało, to jedynie chwilowo, gdyż pod dokładnym zbadaniu wszelkich dokumentów, wszystko okazało się tak jak w opisach z hipnozy. Takich przykładów regersów hipnotycznych jest multum.
Co do upodobań, o których wspomniałem powyżej, ważnym głosem w sprawie podpowiadania nam naszego duchowego doskonalenia się, może być pociąg do spraw duchowych, nabyty w poprzednich wcieleniach, a który wtedy zaniechaliśmy lub przerwaliśmy z jakichś powodów na który mieliśmy mały wpływ.
Innym przypomnieniem naszych poprzednich wcieleń jest nasze obecne życie, w której otrzymujemy wszystkie dobre lub grzeszne reakcje z poprzednich żywotów. Na podstawie tego jak wygląda nasze obecne życie, możemy wiedzieć mnie więcej w zarysach, mniej lub bardziej wyraźnych, kim byliśmy poprzednio, i co powinniśmy doskonalić w naszym życiu lub wyrugować z niego.
A teraz napiszę o najważniejszym Przypomnieniu naszych wcieleń. Bóg w swoim aspekcie Duszy Najwyższej mieszka w sercu każdej istoty żywej, jako Świadek i jako Kontroler naszego życia, czynów i stopnia świadomości, i na swój Boski sposób przypomina nam nasze poprzednie żywoty. Drugą Duszą, która to wszystko delikatnie i subtelnie przypomina, a która w nas mieszka jest nasza własna Dusza... Pozdrawiam
Śiva_dasa
Użytkownik
 
Posty: 93
Dołączył(a): Wt gru 25, 2012 2:06 pm

Re: Reinkarnacja

Postprzez Bolp3 » Śr sty 09, 2013 10:14 am

Witaj. W Biblii czytamy ciekawy tekst opart na doświadczeniach Izraelitów, zobacz 1 Koryntian 14,8. Dawniej odpowiedni sygnał trąby pobudzał do odpowiedniego działania i przynosił odpowiedni efekt. Jeśli jednak trąba wydałaby niewyraźny, niejednoznaczny sygnał niczego by nie nauczyła słuchających, nie pobudziłaby do odpowiedniego działanie. Ta sygnalizacja czy też wynikająca z niej nauka pobudzająca do odpowiedniego działania, miała sens tylko wtedy gdy: 1. wszyscy słyszeli sygnał trąby, 2. sygnał musiał być wyraźny i jednoznaczny, 3. wszyscy muszą wiedzieć co oznacza i do jakiego działania wzywa.
Tak działa też Bóg Wszechmocny! Jest to proste i logiczne oraz niezwykle skuteczne dla sług Boga. Reinkarnacja jednak nie spełnia żadnego z tych trzech punktów ! 1. nie słyszą wszyscy 2. jeśli przyjmiemy, że sygnałami reinkarnacji są przeżycia opisane przez Ciebie w powyższym komentarzu- to sygnał jest bardzo niewyraźny i niejednoznaczny 3. Kiepski by był to nasz "nauczyciel" ku dobremu i samodoskonaleniu, jeśli nie wiemy czego nas uczy a większość ludzkości "NIE PAMIĘTA" aby czegokolwiek nas uczył!
To jeśli chodzi o logikę i porównanie zasady biblijnej ( jak uczył Bóg odpowiedniego działania swój lud w przeszłości ) z reinkarnacją. Jednak największym argumentem, który sprawia, że jako chrześcijanin nie wierzę w reinkarnację to fakt, iż jedna z podstawowych nauk chrystianizmu jest nauka o zmartwychwstaniu! Nie o "wędrówce dusz"! Uważam, że w świetle nauk Biblii tych dwóch różnych nauk nie sposób logicznie i zgodnie z naukami Pisma Świętego pogodzić!
Szanuję jednak to, że Ty szukasz swej drogi do Boga i doskonalenia się "ku lepszemu". Wielu błogosławieństw życzę i zachęcam do szukania mądrości Boga objawionej w Biblii. Bolp3.
Bolp3
 
Posty: 24
Dołączył(a): Pn lip 04, 2011 7:43 am

Re: Reinkarnacja

Postprzez Śiva_dasa » Śr sty 09, 2013 5:11 pm

Witaj Bolp3! Myślę, że te przykłady wszystkich rodzajow przypomnień naszych poprzednich wcieleń, razem wzięte, a nie pojedynczo, są aż nadto wystarczające. Zaznaczam że wszyskie razem wzięte a nie tylko niektóre. A największym argumentem jest fakt, że Naddusza (Bóg) mieszkająca w naszym sercu wystarczająco wyraźnie podpowiada nam w jakim kierunku mamy zdążać i od czego wyszliśmy. Poza tym ma w sercu również naszą własną Duszę, która podpowiada nam o tym co jest przeciwne lub zgodne z naszym sumieniem. Nie rozumiem Ciebie w zasadzie w tej, skoro sam we własnej religii uznajesz działanie Ducha Bożego. Jest to często w chrześcijaństwie właściwie słaby i niewyraźny głos. Posłużę się teraz przykładem z Ciała Kierowniczego ("niewolnik wierny i roztropny") świadków Jehowy uważane za kanał informacyjny pomiędzy Jehową a jego ludem. Jakże często ten pokarm był zmieniany wielokrotnie, jak na przykład w sprawie zmartwychwstania Sodomitów. Raz "pokarm" mówił, że Sodomici zmartwychwstaną a innym razem nie. I tak było w tym przypadku sześć czy siedem razy Czyż wtedy było to wyraźne i jednoznaczne działanie Ducha Bożego? Śmiem w to wątpić.
Poza tym, wracając do podpowiadania nam przez Boga, który przebywa w naszym sercu, to zapomniałem wspomnieć, że Bóg daje nam na tyle wiedzy i przypomnień na ile jesteśmy jemu posłuszni.
Wedlug mnie to wędrówka Dusz jest bardziej logiczna i odpowiada na o wiele więcej pytań i problemów niż biblijne karanie piekłem wiecznym lub wiecznym unicestwieniem za ileś tam lat grzesznego życia a nawet dość szlachetnego życia. Tu można być szlachetnym człowiekiem, ale wystarczy, że ten ktoś nie uznaje Jezusa lub Jehowy, ma przechlapane na całą wieczność.
A życie zwierząt jest nic nie warte? To nie są czujące istoty żywe? Też myślą i czują tylko na niższym poziomie. A co z istotami na innych planetach? Takich planet jak nasza we wszechświecie są miliardy miliardów. A poza tym co ma wspólnego ze sprawiedliwością karanie całej ludzkości w straszliwych cierpieniach za zjedzenie przez Adama i Ewę zakazanego "jabłka" a później umieranie jednego człowieka za całą ludzkość?! To wszystko jest logiczne i sprawiedliwe?! Pozdro!
Śiva_dasa
Użytkownik
 
Posty: 93
Dołączył(a): Wt gru 25, 2012 2:06 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozmowy kontrolowane

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Wymiana:

pozdrawiamy

cron