Teraz jest Cz sty 18, 2018 11:05 pm Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Dzisiejsze chrześcijaństwo jaskinią zbójców?

Forum służy do dyskusji o charakterze polemicznym na różne tematy związane z teologią chrześcijańską.

Dzisiejsze chrześcijaństwo jaskinią zbójców?

Postprzez Elizeusz » Wt lis 02, 2010 2:11 pm

I przyszli do Jerozolimy. A gdy wszedł do świątyni, począł wyganiać tych, co sprzedawali i kupowali w świątyni, i wywrócił stoły wekslarzy oraz ławy sprzedawców gołębi. I nie pozwolił, żeby ktoś choćby naczynie przeniósł przez świątynię. I nauczał, mówiąc im: Czyż nie jest napisane: Dom mój będzie przez wszystkie narody nazywany domem modlitwy? A wy uczyniliście zeń jaskinię zbójców. Mk. 11, 15-17

Czasami, obserwując moje życie i życie zborów Bożych, mam ochotę aby Jezus po raz kolejny zrobił porządek w Swojej świątyni.
Niestety, prawda jest przerażająca. Do naszych społeczności wkrada się niepostrzeżenie światowy sposób życia. Oczywiście od zawsze tak było (od początku istnienia Kościoła) ale w dzisiejszych czasach, świat jeszcze nigdy tak szybko się nie rozwijał i tak szybko nie zmieniał swojego oblicza społecznego. Niemal każdy rok, jest rokiem jakiejś rewolucji liberalnego wyzwolenia: jawny grzech próbuje się tłumaczyć wolnością jednostki. Świat światem; i tak będzie rozliczany w ogniu. Najokropniejsza rzecz dla mnie dzieje się w Kościele, który stara się nadążyć (!!!) za światem. Mamy zatem rozwijającą się, zalegalizowaną strukturę kościelną na sposób świecki. Nasze społeczności budują kościoły aby pomieścić coraz to większą rzeszę wiernych. Zachęca się ludzi niewierzących do uczęszczania na naszych spotkaniach, kusząc ich świetną muzyką, profesjonalną oprawą prowadzenia nabożeństw :światła, projektory, nagłośnienie, krzyczący kaznodzieje. Zapewniamy nawet atrakcje sensacjami w stylu wyganianie demonów, cuda i uzdrowienia. mamy swoje radia, wydawnictwa, konferencje, zjazdy, zloty. Prowadzimy także poważne świeckie biznesy. Nasi pastorzy są gejami w tęczowych krawatach a pastorałki (czy jak to tam się zwie) są lesbijkami. Nasi "przywódcy" ociekają w bogactwa paradując z iPhonami i złotem na palcach. Jeździmy samochodami z klimą (tak dla wygody) i budujemy sobie luksusowe domy, aby jakoś przeżyć na tym chorym świecie.
Zapytasz: Co w tym złego? Nie pytaj się mnie, tylko Boga.
On dał nam jasne wskazówki jak mamy postępować i żyć na świecie. Jesteśmy tylko pielgrzymami.
Umiłowani, napominam was, abyście jako pielgrzymi i wychodźcy wstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy; 1P. 2, 11
Skromność wasza niech będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko. Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. Flp. 4, 5-6

Kościół, tak jak i świat, zachłystuje się materializmem, którego nigdy nie ma dosyć. Czy jesteś w stanie porzucić wszystko i pójść za Jezusem, czy zasmucisz się jak bogaty młodzieniec i wrócisz do swojego bogactwa. Czy Kościół stać na porzucenie świeckich praktyk w imię podobania się Bogu, czy woli raczej podobać się ludziom, oby tylko przychodzili na spotkania?
Zapraszamy ludzi i co im serwujemy? Fałszywą ewangelię w której brak upamiętania i pokuty za grzechy. Ewangelię która spełni wszelkie cielesne zachcianki. Ewangelię, która na pierwszym miejscu stawia nasze ego, tak jakby to Bóg istniał dla nas a nie my dla Niego. On owszem, dla nas zrobił najwspanialszą rzecz, jaką stać było tylko kogoś, kto jest stwórcą i dawcą czystej miłości. Bóg złożył w ofierze doskonałej Swojego Syna i wykupił nas z grzechu i śmierci. Staliśmy się Jego dziedzicami. Niestety, zachowujemy się jak syn marnotrawny używając świata do zaspokajania naszych cielesnych zachcianek.
Wydaje się nam, że nasza społeczność musi być atrakcyjna dla ludzi ze świata, aby zechcieli słuchać i tak wypaczonej ewangelii oby ich nie urazić. Jezus nie niańczył ludzi i nie mówił do nich tego, co chcieli by usłyszeć. Mówił przede wszystkim prawdę. Prawda która jest twardą mową i gorzką strawą dla grzeszników. Nie wołał za ludźmi, którzy obrażeni ze względu na Jego słowa opuścili Go. J. 6, 60-69
A my? "Myśl jak chcesz obyś przychodził do zboru". Oto polityka kościelna. Jak najwięcej członków, nie ważne jakiej jakości. Liczby się liczą. Pieniądze się liczą. Poważanie się liczy. Władza się liczy. Czyż poganie tego nie pragną?
Od adama otrzymałem list (pewnie większość zarejestrowanych na forum także) z zaproszeniem na konferencję przebudzeniową. Oto zdanie z listu które ma mnie zachęcić do uczestnictwa: Konferencje ewangelizacyjne Doug'a Rowlanda w Ameryce Południowej gromadzą setki tysięcy ludzi. Jego służbie towarzyszą znaki i cuda Bożej mocy.

Zadnej innej informacji, która wytłumaczyłaby chociaż, co to jest "konferencja przebudzeniowa". Mam gdzieś jechać bo dzieją się znaki i cuda? Tyle lat mówi się o przebudzeniu a czy w końcu ktos się przebudził? Czy ktoś w końcu zrozumiał, że przebudzić ma się Kościół a nie świat? Swoją drogą, to Kościół nie powinien nigdy zasnąć, jak głupie panny z przypowieści Mt. 25, 1-13
Robimy z naszego chrześcijaństwa biznes, marketing, firmę. Zapominamy o tym co najważniejsze: póki czas jest, mamy budować świątynię Bożą, miłą Bogu i składać swoje ciała w ofierze a nie spełniać ciała zachcianki. Rzym. 12, 1-2 1 Kor. 3, 16-17
Wszystko co robimy, robimy dla Niego a nie dla własnych korzyści czy przyjemności. Nie szukajmy wrażeń ponadnaturalnych. Żyjmy w wierze, Duchu i prawdzie. Jezus jest naszym fundamentem, kamieniem węgielnym a nie cuda i liczby. Największy z ludzi żadnego cudu nie uczynił a mimo to trwał w wierze i zginął męczeńsko.
A wielu do niego przychodziło i mówiło: Jan wprawdzie żadnego cudu nie uczynił, ale wszystko, cokolwiek Jan o nim powiedział, było prawdą.
Oto reguła chrześcijańskiego życia. Nie liczą się cuda i znaki, tylko mówienie prawdy o Jezusie i tego co dla nas dokonał. Mówienie i napominanie do życia poddanego Bogu, do bojaźni i sprawowania ze drżeniem swojego zbawienia. Nauczanie niesfałszowanej ewangelii o wąskiej drodze i ciasnej bramie przez którą niewielu wchodzi. Szeroka prowadzi do zatracenia.

Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej. Gal. 5, 16
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez sewen » Wt lis 02, 2010 10:15 pm

Cóż Elizeuszu?
Wszystko co napisałeś jest prawdą, lecz nie pełną. Otóż Ewangelia , Kościół ,a przede wszystkim Jezus Chrystus w Duchu Św to także Dary ,znaki, cuda jeśli wypływają z działania Ducha Św, a nie z tego drugiego ducha.
Stąd Ap.Paweł napisał USILNIE!!! starajcie się o dary.
Albowiem "Jezus Chrystus wczoraj ,dziś Ten Sam i na wieki" Pozdrawiam Sewen
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez Elizeusz » Śr lis 03, 2010 11:38 am

Hmmm...niepełna prawda? To raczej kłamstwo, czyż nie? Ja bym wolał usłyszeć, nie że kłamię, ale że nie napisałem o wszystkim, co jest raczej zrozumiałe, bo to rzecz niemożliwa :-)
Cieszę się jednak, że wszystko co napisałem jest prawdziwe według ciebie.
Proponowany przez ciebie model podejścia do Ewangelii jest odwrócony i niewłaściwy. Chyba że naprawdę masz na mysli, że znaki, dary, cuda ją jej dopełnieniem. Wtedy zgoda i podziękowanie dla ciebie za pomoc w byciu zrozumiałym i jasnym.
Przyznaj jednak, że są grupy chrześcijan (mam nadzieję, ze do nich nie należysz) którzy akcentują właśnie te dodatki jako główne atrybuty życia codziennego i zborowego. Dary, cuda, uzdrowienia stają się dla tych ludzi wyznacznikiem ich statusu w królestwie Bożym, zapominając, że to najmniejszy jest największym i że nie o takie owoce mamy zabiegać w naszym życiu. Dary i Boża moc objawia się ku zbudowaniu społeczności a nie wywyższaniu jednostki przez którą się owe cuda dzieją. Wielu moich znajomy "pielgrzymuje" po konferencjach w poszukiwaniu ponadnaturalnych przeżyć...aby "naładować duchowe baterie" (co za bzdura). Niby wszystko jest opisane w Biblii, i jak zauważyłeś nawet mamy starać się usilnie o dary, ale jeśli postawimy priorytet na tym a zaniedbamy to, co jest istotą sprawy, a więc uświęcone życie, to bardzo prędko wpadniemy w sidła zwiedzenia. Mamy usilnie starać się o dary dla nas ku budowaniu Kościoła a nie szukać przeżyć z darami związanymi biegając po konferencjach "przebudzeniowych"

W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. 2 Tym 2, 20-21

W powyższym wersecie jest wskazówka, co znaczy usilnie starać się. To po prostu zachowanie swojego życia w czystości i uświęcenie. Trwanie bez grzechu i podnoszenie się po upadku ze skruszonym sercem i głębokim żalem, ze czynimy to, czego nie chcemy, to, co Bogu się nie podoba.
Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. A jeśli to czynię, czego nie chcę, zgadzam się z tym, że zakon jest dobry. Ale wtedy czynię to już nie ja, lecz grzech, który mieszka we mnie. Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak; Rzym. 7, 15-18

mamy czynić w pierwszej kolejności to, co naszemu Panu się podoba. Wydawać owoce, po których świat pozna, że nalezymy do Niego. I nie sa to owoce znaków i cudów.
Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy. Gal. 5, 22-25
Jeżeli te owoce będą widoczne w twoim życiu, to Bóg powoła cię do celów znaczniejszych. Nigdy odwrotnie. Jeśli na siłę chcesz coś przeskoczyć, to owszem, może się to udać, ale wniesiesz więcej szkód niż zbudowania.

Czy cuda są nam potrzebne? Wątpię. To jak palenie słomy-wielki ogień ale krótkotrwały. Apostoł Paweł działał z moca Bożą w Azji i Bóg przyznawał się do jego pracy czyniąc cuda i uzdrawiając. I co z tego, skoro pisze potem do Tymoteusza, że WSZYSCY go opuścili. 2 Tym. 1, 15

Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie. J. 13, 35
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez sewen » Cz lis 04, 2010 10:11 pm

Ponownie popieram to co napisałeś . Cuda i znaki są bez wartości ,jeśli nie wynikają z miłości.
Święte życie jednak nie jest atrybutem cielesnego człowieka ,lecz duchowego t.z.n. zrodzonego z Ducha Bożego. Ciągłe powtarzanie i przypominanie o tym ,że mamy być święci , to tak jakby lekarz powiedział choremu ,że ma być zdrowy.
Odpowie mu chory- Ja wiem panie doktorze.
Tak samo tym ,którzy mówią o świętym życiu ,ludzie odpowiedzą ja wiem ,ale jak to zrobić?
Czy dzisiejsi pastorzy i kaznodzieje odpowiedzą na to pytanie?
Pierwsi chrześcijanie wiedzieli ponieważ tę odpowiedź otrzymali z ust Jezusa , a potem by nie być pozostawionymi na pastwę losu otrzymali Ducha Św, który wprowadzał ich we wszelką Prawdę. Następni także otrzymali odpowiedź z ust i rąk apostołów.
A co lub kogo otrzymują dzisiejsi chrześcijanie?
Kiedy Paweł w Efezie włożył ręce na ludzi ,zostali napełnieni Duchem Św.
Jakimi duchami są napełniani ludzie , na których ręce kładą cudzołożnicy, oszuści, cwaniacy ,którzy robią biznes na Ewangelii?
Nie potrzebujemy tych ,którzy będą mówić nam ,że jesteśmy grzeszni, lecz tych ,którzy wskażą drogę wyjścia z tego stanu.
Mogą to jednak robić Boży słudzy, którzy namaszczeni Mocą Ducha Św ,wkładając ręce przekażą nam Moc Ducha Św, a nie innego ducha.
Potrzeba zatem Bożego rozeznawania duchów, by nie poddać się działaniu "szarlatanów" i nie popaść w sidła diabelskie.
Jestem wierzącym człowiekiem ponad 20-lat ,lecz nie poddałbym się wkładaniu rąk nie wiadomo jakiemu "kaznodziei.
Słowa Jezusa"Świętymi bądźcie, ponieważ ja jestem święty" wynikają z faktu naszej przynależności do Ciała Chrystusowego i to daje nam możliwość świętego życia .Jedność w Duchu Św.
Wszelkie zabiegi we własnej sile i mocy prowadzą do rozczarowań ,a nawet do niewiary
Żeby zatem dać innym Chrystusa, musimy Go mieć w sobie,
Czy mamy? Na to pytanie niech odpowie każdy przed Bogiem i sobą.
Jeśli jednak jest tak dobrze ,to czemu jest tak źle w kościele?
Sewen
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez Elizeusz » Pt lis 05, 2010 8:39 am

A ja zgadzam się z Twoimi słowami sewen. Może inaczej przedstawiamy sprawę i pomijamy niektóre ważne rzeczy, ale widzimy ten sam problem z tej samej płaszczyzny.

Odpowiem tylko na ostatnie pytanie. Oczywistym jest fakt, że nie walczymy z człowiekiem i jego fałszywą nauką.

Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Ef. 6, 12

Kościół składa się z ludzi- różnych ludzi, którzy to daja się zwieść naukom słodkim i zdradzieckim. Potem ci ludzie bronią swojej nauki nie przyjmując napomnień. Zadaniem wierzących, opierających się na prawdziwej, niesfałszowanej nauce, danej nam od Boga jest nauczanie, napominanie, rozmawianie, modlenie się. Czystość naszego życia ma ogromne znaczenie, ponieważ tylko wtedy Duch Święty może w pełni przez nas działać. Kto zrozumie dzięki łasce Bożej nawoływanie do uświęconego życia i posłuszeństwa Jego woli, będzie z pożytkiem wykorzystany do budowania Bożego Kościoła. Taki obrót sprawy nie podoba się naszemu wrogowi, który za wszelką cenę chce udowodnić Bogu, że nie jesteśmy w stanie-my ludzie, oddać Bobu czci gdy spotkają nas różne nieszczęścia, lub odwrotnie- gdy będziemy np obrzydliwie bogaci. Zwodzi on nasze serca do szukania znaków i cudów, lub do bycia letnim chrześcijaninem, któremu nie zależy za bardzo na wzrastaniu.

Dla mnie miarą naszej pobożności jest właśnie to, co przeżywa Kościół. Im więcej złych rzeczy się dzieje, tym większą mam pewność, że Kościół idzie dobrą drogą. Pozostaje nam tylko wspólne wspieranie się słowami i modlitwą. Najważniejszym spoiwem niech będzie dla nas miłość- miłość pochodząca od Boga i Zbawcy. W miłości nie znajdziemy kłótni, pychy, wywyższenia, swojej racji, złości, obrażania, zazdrości, pożądania etc. Jeśli w miłości trwać będziemy i uzbroimy się w Bożą zbroję, przetrwamy ten ciężki czas tułaczki na ziemi i w końcu zamieszkamy w nowej przyobiecanej nam ojczyźnie.
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez sewen » N lis 07, 2010 7:26 pm

Najbardziej smutne jest to,że ludzie akceptują ten stan rzeczy. Świadczy o tym brak zainteresowania tym tematem.
Widocznie wszystko jest ok. Aż strach pomyśleć w którym kierunku pójdzie to chrześcijaństwo.
Przed chwilą czytałem na innym forum dyskusję n/t antydepresantów.
Wynika z niej ,że mnóstwo chrześcijan jest zniewolonych depresją.
Kościół zaś jest nie zainteresowany sprawą , bądź też podsumowuje sprawę "Żyją w grzechu , dlatego mają depresję.
Odważę się określić w inny sposób:
Żyją w środowisku ,gdzie mówi się o Bogu ,a Boga tam nie ma"
Czy nie tak?
Sewen
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez admin » N lis 07, 2010 8:57 pm

Nie tak.

Posłuchaj sobie np. kaznodziei Mirosława Kulca, który mówił jak to miał depresję i nie była to przyczyna grzechu czy odejścia od Boga.

Masz małą wiedzę na temat depresji jak widać więc nie osadzaj tych co ją mają, że odeszli od Boga albo żyją w grzechu.

--
Co do zainteresowania tym wątkiem. Kto chce bić pianę? W tym samy kościele jesteś i ty i ty. Czy sądzicie, że może to jest tym powodem?

Czy jak by was nie było w nim (kościele) to by się zmienił?

Część z osób nic nie pisze bo zajmują się zapewne służeniem ludziom. Modlitwą o nich, nauczaniem czy wspieraniem swoją osobą.

Biadolenie jeszcze nic nie przyniosło dobrego. Taka cecha zwana inaczej narzekaniem.
admin
Aktywny
 
Posty: 1529
Dołączył(a): Cz wrz 20, 2001 1:00 am

Postprzez Elizeusz » N lis 07, 2010 10:04 pm

Polecam w temacie artykuł Mariana Biernackiego pt.:Kult wrażeń wizualnych.

http://www.protestanci.org/artykuly/art115.php
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez sewen » Cz lis 11, 2010 2:31 pm

Gdybyś Adminie przeczytał z uwagą co napisałem, potwierdziłbyś to,że mam rację.
Ponieważ nie zgadam się z tym,że powodem depresji jest zawsze grzech.

Co do "bicia piany" to wystarczy jej gdy biją ją t.z.w. "kaznodzieje" z mównicy ,gdy w swych zborach znajdą ludzi ,którym nie wystarcza być zborze, chcą jeszcze spotkać się tam z Duchem Św.
Ale cóż może to są nie biblijne pragnienia?
A co do służenia innym.
Co ma wspólnego nieskromnie ubrana dziewczyna, wyginająca się przy mikrofonie, śpiewająca "dla pana" ,a potem burzliwe oklaski "widowni zborowej.
Czyżbym pominął ,jakąś księgę NT i nie doczytał się o tym?
To jest Kościół z Dz. Ap. 2.42-47?
I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. (43) A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. (44) Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, (45) i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. (46) Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, (47) chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni.

Powodzenia.
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez sewen » Cz lis 11, 2010 2:39 pm

Elizeuszu. Cuda i znaki są elementem Mocy Bożej w Kościele. Muszą jednak być wypełnieniem Słowa ,a nie celem samym w sobie.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.
sewen
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez Elizeusz » Pt lis 12, 2010 7:13 pm

Dokładnie.

Nie pomijam znaków i cudów, tylko właśnie chcę zwrócić uwagę na akcentowanie ich i stawianie coraz częściej jako-swego rodzaju- miarą obecności Bożej. Nie ma znaków=nie ma Boga?
Ludzie przychodzą do kościoła aby doświadczyć Bożej "mocy". Specjalnie ująłem to słowo w cudzysłów, ponieważ ta "moc" okazuje się naszym cielesnym i emocjonalnym odczuwaniem atmosfery podczas tzw uwielbienia okraszonego "cudowną" muzyką, efektami świetlnymi, tudzież dymnymi, manipulujący modulacją głosu mówca i "cuda" gotowe. Te emocjonalne wrażenia przyciągają ludzi, ale nie do Boga. Gdy chcemy potem głosić im prawdziwą i niesfałszowaną naukę, okazuje się, że oni jej wcale nie chcą. Bo za dużo mowy o grzechu, upamiętaniu, życiu w skromności i łagodności a co najważniejsze- mowy o miłości ale nie do siebie samego, tylko do innych ludzi. Dla tych co szukają cudów i znaków na poparcie prawdziwości Bożego istnienia jest to jak kość w gardle- nie do przełknięcia.

kto dzisiaj jest gotów przyjść na spotkanie prawdziwie wierzących na którym nie usłyszy muzyki, nie poflaguje, nie popląsa. Na spotkanie podczas którego usłyszy prawdziwą i twardą naukę, taką jaką przekazał nam Jezus i apostołowie. Nie jakieś tam słodkie i przyjemne słowa, że to my jesteśmy pępkiem wszechświata i mamy moc by czynić cuda, bo to fajne jest. Gdzie ta uległość i posłuszeństwo Bożej woli?
Czasem wydaje mi się, że niektórzy z chęcią zapisaliby nową ewangelię, taką, która by im pasowała z całym tym jarmarcznym zgiełkiem, nie mającym nic wspólnego z prawdziwie chrześcijańskim życiem.
Owszem, mamy szukać Królestwa Bożego, ale owo Królestwo nie jest rozpoznawane poprzez znaki i cuda. Szatan także potrafi robić różne sztuczki a głupi tłum podąża za nim, uważając,że to znaki Boże.
Najpierw królestwo Boże a inne rzeczy będą dodane. kto próbuje czynić to od końca nie jest z tego Królestwa i tak naprawdę przynosi wielką szkodę Kościołowi zwodząc jego członków.

Jeśliby powstał pośród ciebie prorok albo ten, kto ma sny, i zapowiedziałby ci znak albo cud, i potem nastąpiłby ten znak albo cud, o którym ci powiedział, i namawiałby cię: Pójdźmy za innymi bogami, których nie znasz, i służmy im, to nie usłuchasz słów tego proroka ani tego, kto ma sny, gdyż to Pan, wasz Bóg, wystawia was na próbę, aby poznać, czy miłujecie Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej. Za Panem, waszym Bogiem, pójdziecie i jego będziecie się bać, i jego przykazań przestrzegać. Jego głosu będziecie słuchać, jemu będziecie służyć i jego się trzymać. 5 Mojż. 13, 2-5
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez sewen » Śr gru 01, 2010 1:31 pm

Każdy kto staje za kazalnicą i mówi o cudach w swym kazaniu, jest cymbałem pusto brzmiącym
Istotą bowiem Ewangelii jest życie wieczne w Jezusie Chrystusie. Nie bezwarunkowe ,lecz warunkowe:
Cóż mamy czynić, bracia? - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. ) Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr -
i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. (39) Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.

I to jest zasadniczy problem dzisiejszego chrześcijaństwa.
Czy ludzie nawracają się?
Nie wiesz Ty ,nie wiem ja. Wie Bóg
Tym którzy naprawdę nawrócili się daje Swego Ducha Św.
Po czym to poznać ?
Po znakac(Ew.Marka 16.16.... ) i owocach
Czy można je podrobić?
Nie . Pozoranci ujawniają we właściwym czasie.
Kiedy?
Dziś . Zbory bez Bożej obecności, czy to nie znak tego ,że nie ma w nich Ducha Św?
N-krotne małżeństwa.
Ewangeliści rozwiedzeni i żyjący w drugich związkach.
Pusto brzmiące kazania nie mające w sobie Ducha Odnowy.
Zgromadzenia w rytmie rocka, o których się mówi "pełne mocy"

A teraz biblijny model Kościoła:
A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. (44) Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, (45) i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. (46) Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, (47) chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni.
i jeszcze
) A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów. I zgromadzali się wszyscy jednomyślnie w przysionku Salomonowym, (13) z postronnych jednak nikt nie ośmielał się do nich przyłączać; ale lud miał ich w wielkim poważaniu. (14) Przybywało też coraz więcej wierzących w Pana, mnóstwo mężczyzn i kobiet, (15) tak iż nawet na ulice wynoszono chorych i kładziono na noszach i łożach, aby przynajmniej cień przechodzącego Piotra mógł paść na którego z nich. (16) Również z okolicznych miast Jerozolimy schodziło się wielu przynosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste i wszyscy oni zostali uzdrowieni.

(Dzieje Apost. 5:10-16, Biblia Warszawska)

Czy był w tym Duch Św?
A dziś w czym jest , w kolumnach głośnikowych, światłach kolorowych na scenie, czy może
w ewolucjach gitarzystów rockowych w zborach.
Czy potrzebne są dary ,znaki ,cuda?
A czy potrzebny jest Duch Św?
Wszędzie gdzie On był, były znaki ,dary i cuda
Pozdrawiam
sewen
Aktywny
 
Posty: 138
Dołączył(a): Pn cze 18, 2007 10:58 am
Lokalizacja: UK

Postprzez kamilloone » Pt kwi 08, 2011 10:36 pm

Mamy czasy takie a nie inne mysle ze w wielu rzeczach lepsze... a czy techniki bedziemy uzywac zamiast Ducha Świętego to zalezy od nas.. a światowosc była wszedzie i nieprawda jest ze nasze czasy to przebijaja... na mojej ulicy i w miescie nie ma swiatyn z kapłankami od nierzadu jak bylo w rzymie... jak zawsze zacznijmy od siebie... poznawajmy bożą łaske i miłosc bądzmy kochajacy i miłosierni... nie ch Crystus widoczny bedzie w nas.
[Pią Kwi 08, 2011 10:39 pm]
jeszcze jedno... w moim zborze nikt nie flaguje i nie ma koncertów mamy spiewnik i chwalimy Boga, szukamy jego miłosci i łaski nie zamykajac sie na jego działanie.

[prośba moderatora aby nie pisać postu pod postem ale używać opcji jego edycji "zmień".
kamilloone
 
Posty: 18
Dołączył(a): Cz kwi 07, 2011 8:13 am
Lokalizacja: Kalisz

Re: Dzisiejsze chrześcijaństwo jaskinią zbójców?

Postprzez janekkowalski » Pn lut 13, 2012 3:03 pm

Tytułem odnowienia mam pytanie: Czy widzieliście te znaki i cuda, o których tak dużo się mówi? Bo ja poza mówieniem o tym to jakoś tak nie widzę. Nie wykluczam, że stałem się ślepy ale te ogłoszenia o konferencjach pełnych znaków cudów i Bożej mocy po którymś tam razie mnie już za specjalnie nie ruszają. Ciągle się słyszy, że gdzieś tam daleko w Afryce, Ameryce .... itd., Ciekawe czy w tamtych krajach ludzie słyszą o cudach w Polsce?
janekkowalski
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pn lut 13, 2012 2:46 pm


Powrót do Dyskusje i polemiki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Wymiana:

pozdrawiamy

cron