Teraz jest Cz sty 18, 2018 4:52 am Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Przekręty protestantów: śluby rozwodników

w codziennym życiu chrześcijanina

Postprzez Dzidek » Wt lip 17, 2007 12:40 pm

Bardzo dobrze, że poruszyłeś ten temat. Obawiam się jednak, że włożyłeś kij w jeszcze większe mrowisko niż ożenek biskupów. Niestety, smutne jest to, że owa herezja szerzy się coraz bardziej i doprowadza do rozbicia rodzin, które powinny być podstawą zdrowego zboru. Zauważam także, że chrześcijanie w Polsce idą powoli, ale coraz bardziej w kierunku postępującej liberalizacji sprawy rozwodów. Nie możesz dogadać się z żoną, przeżywacie kryzys? Znajdź sobie bardziej "oddaną" Panu kobietę.... Obrzydliwe, ale do tego to wszystko prowadzi. Gdzie się podziali ci, którzy ze łzami dniem i nocą walczą o swoje małżeństwa? Gdzie kobiety zdobywające swym mężów cichym i łagodnym postępowaniem?
Na pocieszenie pozostaje fakt, że są jeszcze zbory, które zachowują konserwatywne podejście do rozwodów. Sam znam kilka i, dzięki Bogu, w takim też jestem.

BraveHeart, dzięki za bardzo dobrą interpretację "wszeteczeństwa". Pomogłeś mi w zrozumieniu tekstu z Mateusza. Niech Cię Bóg błogosławi!
Dzidek
Aktywny
 
Posty: 175
Dołączył(a): Cz cze 14, 2007 12:58 pm

Postprzez hungry » Wt lip 17, 2007 12:55 pm

Dzidek napisał(a):Bardzo dobrze, że poruszyłeś ten temat. Obawiam się jednak, że włożyłeś kij w jeszcze większe mrowisko niż ożenek biskupów. Niestety, smutne jest to, że owa herezja szerzy się coraz bardziej i doprowadza do rozbicia rodzin, które powinny być podstawą zdrowego zboru. Zauważam także, że chrześcijanie w Polsce idą powoli, ale coraz bardziej w kierunku postępującej liberalizacji sprawy rozwodów. Nie możesz dogadać się z żoną, przeżywacie kryzys? Znajdź sobie bardziej "oddaną" Panu kobietę....

Moze to sie tak dzieje jak chrześcijanie czesto wola sie radzic psychologów niż Boga i zamiast zaglądać do Biblii.
Zdaje sobie sprawe że każdy przypadek jest indywidualny i że psychologowie niewszyscy są źli. Ale może dlatego sie tak dzieje w małżeństwach że brakuje chrześcijan psychologów . Sam miałem ten przywilej w swoim życiu poznać niewielu wspaniałych osob wierzących ewangelicznie bedących z zawodu psychologami.
Dzidek napisał(a):Obrzydliwe, ale do tego to wszystko prowadzi. Gdzie się podziali ci, którzy ze łzami dniem i nocą walczą o swoje małżeństwa? Gdzie kobiety zdobywające swym mężów cichym i łagodnym postępowaniem?

Otóż to własnie gdzie jest modlitwa w dzisiejszych rodzinach? Czy juz tylko w rodzinach pastorów i zaangożowanych praktycznie w zborach chrzescijan sie modlą całymi rodzinami? Czy własnie modlitwa (zarówno ta indywidualna małżonków i dzieci jak i wspólna) nie jest kluczem na błogoslawione małżeństwo?
Dzidek napisał(a):Na pocieszenie pozostaje fakt, że są jeszcze zbory, które zachowują konserwatywne podejście do rozwodów. Sam znam kilka i, dzięki Bogu, w takim też jestem.

Halleluja Bracie. Tak 3maj :)
Ja również dziękuję za swój zbór mocno trzymający sie ewangelicznej zasady: "Co Bóg złączył człowiek niechaj nierozdziela ( zwyjątkiem wszeteczeństwa)" (moja parafraza Mateusza 19:6-9)
Dzidek napisał(a):BraveHeart, dzięki za bardzo dobrą interpretację "wszeteczeństwa". Pomogłeś mi w zrozumieniu tekstu z Mateusza. Niech Cię Bóg błogosławi!

Chwala Bogu za Bravehearta na tym forum :)
hungry
Aktywny
 
Posty: 3271
Dołączył(a): Pt cze 11, 2004 3:42 pm

Postprzez Dzidek » Wt lip 17, 2007 1:55 pm

hungry napisał(a):Otóż to własnie gdzie jest modlitwa w dzisiejszych rodzinach? Czy juz tylko w rodzinach pastorów i zaangożowanych praktycznie w zborach chrzescijan sie modlą całymi rodzinami? Czy własnie modlitwa (zarówno ta indywidualna małżonków i dzieci jak i wspólna) nie jest kluczem na błogoslawione małżeństwo?


Racja. Wstyd przyznać, ale i u mnie różnie z tym bywa :oops: Trzeba mi więcej systematyczności i zdecydowania. Świat ograbia nas bardzo ze wspólnego czasu (różne godziny pracy, szkoły itp)

A wracając do rozwodów. Dla mnie pewnym problemem jest podejście do ludzi rozwiedzionych i powtórnie ożenionych
1) Jak traktować chrześcijan, którzy tej nauce ulegli i już jako wierzący porozchodzili się ze współmałżonkami a wzięli drugich?
2) Jak traktować dopiero co nawróconych, którzy żyjąc w świecie rozwodzili się i za mąż wychodzili?
3) Jak traktować ludzi żyjących w konkubinacie - szczególnie tych, którzy żyją już w którymś z kolei?
Wiem, że to są pytania bardziej dotyczące duszpasterstwa, ale z takim problemami trzeba się zmierzyć - może założyć nowy wątek?
Dzidek
Aktywny
 
Posty: 175
Dołączył(a): Cz cze 14, 2007 12:58 pm

Postprzez hungry » Wt lip 17, 2007 1:58 pm

nie wiem czy Ciebie to pocieszy ale i u mnie roznie bywa z modlitwa :(
tak czy inaczej musimy więcej padac na kolana za naszymi rodzinami. Ba! I nie tylko rodzinami ale przeciez mamy nieść zbawienie innym rodzinom .
hungry
Aktywny
 
Posty: 3271
Dołączył(a): Pt cze 11, 2004 3:42 pm

Postprzez axanna » Wt lip 17, 2007 8:56 pm

A co wy tak zaraz z tym kijem i mrowiskiem?
Czy wolno powiedziec 'ale', zeby nie bylo, ze ja - to jestem z mrowiska, a wy - to sa swieci, ze ja - 'piernicze glupoty', a wy zas - madrosci?
BraveHeart, czy ty nie wsadzasz wszystkich do jednego worka?
Na poczatek - nie popieram rozwodow i jestem za konserwatywne- czyli wedlug Slowa, podejscie.
Zle robia ci, ktorzy jak mowiles, nie widza problemu w rozwodach i akceptuja nawet wielokrotne zawieranie malzenstw.
Tak samo zle robia ci, ktorzy przeginaja pale w druga strone i nakazuja-zakazuja to, czego Jezus nie nakazywal i tym samym wkladaja ciezary na barki siostr i braci, bo ich to nie tyczy - co sie przejmowac.

Jezeli jestes biegly w grece, BraveHeart, bo ja nie i dlatego prosze, zebys podal definicje slowa "rozwod", albowiem do dzis rozumialam to jako "uniewaznienie malzenstwa".
Musze przyznac, ze twoja interpretacja niektorych fragmentow jest dosc zagmatwana.
Nie zgadzam sie, ze Jezusowi, gdy mowil o wypadku nierzadu, chodzilo tylko o wspolzyciu malzonki z kims przed slubem - takie twierdzenie jest naduzyciem.
Nie zgadzam sie, z tym ze niezaleznie od przyczyny rozwodu, porzucony malzonek jest zwiazany do smierci drugiego - nie ma podstaw w Biblii do takiego twierdzenia.
Jest natomiast to:
1Kor 7:15 Bw "A jeśli poganin chce się rozwieść, niechże się rozwiedzie; w takich przypadkach brat czy siostra nie są niewolniczo związani, gdyż do pokoju powołał was Bóg."
Wedlug mnie te slowa nie wskazuja na nic innego, jak na uniewaznienie malzenstwa.

Nie tak dawno mielismy w zborze waznego goscia, ktory opowiedzial taka historie.
Maz pewnej siostry, wyjechal do niemiec i tam sie ozenil i mial dzieci. Gdy sprawa sie wydala - rozwod. Ale, gdy ta siostra po pare latach wyszla ponownie za maz, za wierzacego, wywalili ich ze zboru, za rzekome cudzolostwo. Ale kiedy ona zwrocila sie do zbou, z prosba o wybaczenie - no to wybaczyli i nie wymagali od niej, zeby porzuczyla tego drugiegi meza. Czyste kretactwo, naduzycie i krzywdzenie. Gdy przyjdzie Pan, zdadza sprawe za ta krzywde i wmawianie tej siostrze wyemaginowanego grzechu.
I jeszcze niedawno byl wypadek. Znam brata, zona ktorego porzuczyla go i wyszedszy ponownie za maz gdzies wyjechala. Pierwsze dwa lata ten brat blagal Pana o powrot zony, a nastepne tzy lata modlil sie do Pana o dar laski zycia w celibacie. Osobiscie go znam i wiem, ze tak wlasnie bylo i znam swiadkow, ktorzy to potwiedza i ktorzy sie modlili azem z nim. A trzeba powiedziec, ze ten brat jest mlody, do 30, bardzo przystojny i dobrze usytuowany. Dziewczyny swiatowe nie dawali mu przejsc. A on modlil i prosil o laske przetrwania, zeby szatan go nie kusil. Ale po uplywie tych lat, w sumie 5, spotkal wierzaca siostre - panienke i sie zakochali. Wiec w zborze, do ktorego chodzil, gdy oglosil, ze chce sie ozenic, postanowiono wykluczyc go dyscyplinarnie.
Uwazam to za ochydna zbrodnie! Kto dal im prawo do dokladania do Slowa Bozego? Ciekawe, jakby sami sie zachowali w takiej sytuacji! pewna jestem, ze od razu by zobaczyli ze to jest przegiecie i naduzycie.
Niech Pan ma litosc nad nimi.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez axanna » Śr lip 18, 2007 10:41 am

tak myslalam, ze latwo nie pojdzie :)
prosze poczekac na odpowiedz, musze wszystko dokladnie przestudziowac, co napisales, hm...
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez Katarynka » Śr lip 18, 2007 3:22 pm

Kiedyś usprawiedliwiałam ponowne małżeństwa rozwodników. Ale teraz niestety muszę przyznać rację BraveHeartowi...
To są oczywiście bardzo przykre sytuacje, w tkórych cierpi jedno ze współmałżonków, a przecież to nie było ich winą, że stało się, jak się stało, ale...skoro Słowo zakazuje ponownego ożenku z rozwodnikiem , to tak musi być.
Człowiek w życiu przechodzi rożne trudne sytuacje: cierpi biedę, choroby, śmierć bliskich...Ważne, żeby siostry i brcia w Chrystusie byli blisko i troszczyli się o ludzi będących w potrzebie, żeby nie pozostawić ich samym sobie.
Ja się tylko zastanawiam: a co z tymi, którzy pobrali się ponownie(znam przypadek, kiedy pastor jednego zboru ożenił się z rozwódką), mają dzieci z tego związku...Pobrali się, ponieważ nie widzieli w tym nic złego, tak ich nauczano. No i stało sie. Co mają robić?
Katarynka
 

Postprzez axanna » Śr lip 18, 2007 4:59 pm

Katarynka napisał(a):ale...skoro Słowo zakazuje ponownego ożenku z rozwodnikiem , to tak musi być.

to jeszcze trzeba udowodnic, ze Slowo zakazuje, a nie ludzie ... :)

Coz, sprobuje odpowiedziec, choc zmudna to bedzie robota, i tez mam malo czasu, bo na 18 musze do zboru, ale ile zdarze.
Wiec, po-kolei.

BraveHeart napisał(a):Jezus uczy więc tak - małżeństwo nie jest związkiem duchowym ani duszewnym, lecz cielesnym. Małżonkowie łącząc się nie stają się ani jednym duchem, ani jedną duszą, lecz jednym ciałem. Małżeństwo zawarte trwa więc tak długo, jak długo żyją te ciała. Nawet więc, jeżeli małżonkowie zaczną się różnić w duchu i w duszy, zaczną mieć różne wierzenia, poglądy i upodobania, czy przestaną siebie lubić lub kochać to małżeństwo jako nierozerwalny związek dwóch ciał trwa nadal, aż do chwili śmierci jednego z nich.

tak jest, ale z wyjatkiem "wypadku nierzadu" - definicje owego 'nierzadu' rozwazmy pozdniej na podanych przykladach.

Z powyższego powodu mąż, który opuszcza swoją żonę i bierze sobie inną za życia poprzedniej popełnia cudzołóstwo względem swojej pierwszej żony, gdyż w oczach Boga żaden rozwód nie istnieje i nadal są oni związani prawowitym związkiem małżeńskim. Podobnie też, jeżeli żona opuści swojego męża i wyjdzie za innego, cudzołoży tym samym względem pierwszego męża, gdyż Bóg nie uznaje takich faryzejskich rozwodów i uznaje ją ciągle żoną jej pierwszego męża, która łącząc się z następnym mężczyzną dopuszcza się cudzołóstwa.

tak jest, ale z wyjatkiem "wypadku nierządu", kiedy to Bog uznaje rozwod, ktory oznacza uniewaznienie malzenstwa.
1) Po pierwsze, wyjątkowa sytuacja nierządu nie jest tu podana jako usprawiedliwienie ponownego ożenku męża, lecz jako usprawiedliwienie opuszczenia żony.

a wiec istnieja sytuacje, gdy ma miejsce usprawiedliwienie opuszczenia zony = rozwodu. A ze " sytuacja nierządu nie jest tu podana jako usprawiedliwienie ponownego ożenku męża" , to nie mamy tez jawnego zakazu na ponowny ozenek w tej wlasnie sytuacji. Skoro rozwod, ktory jest uniewaznieniem malzenstwa, jest w pewnych sytuacjach usprawiedliwiony, czyli jedna ze stron jest usprawiedliwiona, czyli malzenstwo uniewaznione, czyli osoba z uniewaznionym malzenstwem nie jest juz zwiazana, to z jakiej racji ktos mowi o grzechu w razie ponownego ozenku?
2) Po drugie, Jezus mówi, że nawet jeżeli mąż opuszcza żonę i bierze sobie inną, cudzołożąc w ten sposób, to jego pierwsza, czyli faktyczna, żona, nadal nie jest wolna - każdy kto taką oddaloną i porzuconą poślubia - cudzołoży. To samo dotyczy więc męża. Jeżeli żona opuszcza męża i bierze sobie innego, cudzołożąc w ten sposób, to jej pierwszy, czyli faktyczny, mąż, nadal nie jest wolny - jeżeli weźmie sobie inną żonę - cudzołoży.

Oto doslownie, co mowi Jezus:

Mateusza 5:31-32
Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Twoja interpretacja wynika z manipulacji slowami Pana. Mowisz:
"Jezus mowi, że nawet jeżeli mąż opuszcza żonę (ale opuszczasz tu wzmianke Jezusa o 'wypadku nierzadu') i bierze sobie inną, cudzołożąc w ten sposób, to jego pierwsza, czyli faktyczna, żona, nadal nie jest wolna" - "poza wypadkiem nierządu" - to slowa Pana i opuszczajac ich swiadomie naginasz sens wypowiedzi.
3) Jezus jako przyczyny rozwodu nie podał tu zdrady małżeńskiej. Przyjrzyjmy się uważnie temu wersetowi:

Mateusza 19:9 napisał:
A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę [gr. kobietę/żonę] - chyba w wypadku nierządu [gr. porneia] - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo [gr. moicatai]. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo [gr. moicatai].


Warunek ten pojawia się w Mateusza dwukrotnie i występuje tu rozróżnienie, na które nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi. Wg Biblii cudzołóstwo ma miejsce wówczas, kiedy dochodzi do nielegalnego zbliżenia seksualnego pomiędzy dwoma osobami, z których co najmniej jedna pozostaje w związku małżeńskim lub jest zaręczona. Z kolei wszeteczeństwo opisuje nielegalne współżycie dwóch osób, z których żadna nie pozostaje w związku małżeńskim lub nie jest zaręczona.
Wszeteczeństwo, w oczach Biblii, jest mniejszym grzechem od cudzołóstwa.

Uwazam, ze slowo 'wszeteczenstwo' obejmuje jak wypadek czystego wszeteczenstwa, tak i wypadek cudzolostwa. Wskazuja na to wszystkie aspekty sprawy, jezeli rzetelnie ich rozwazymy, a twierdzenie przeciwne, ze chodzilo tylko i wylacznie o wszeteczenstwo (popelniane przez osoby wolne) - wywoluje wiele sprzecznosci.

- cala sprawa, rozwazana przez Jezusa i faryzeuszy, dotyczyla legalnie zawartych malzenstw, nie zas tylko tych 'na kocia lape', jak rowniez nie tych, ktorzy popelnili wszeteczenstwo przed legalnym zawarciem zwiazku.
- jezeli Jezus usprawiedliwia rozwod z mniejszego grzechu, jakim jest wszeteczenstwo, to nie tym li bardziej usprawiedliwiony jest rozwod z powodu cudzolostwa, ktore jest o wiele cieższym grzechem od wszeteczenstwa? Niedorzecznoscia jest stwierdzenie, ze przy wypadku wszeteczenstwa rozwod jest usprawiedliwiony, a przy wypadku cudzolostwa, to 'nie wolno! trwac w zwiazku! rozwod niemozliwy!" - itp. Gdzie tu logika?
- jezeli grzech cudzolostwa jest smiertelny, to tym bardziej rozwod jest usprawiedliwiony, a strona skrzywdzona jest wolna, gdyz ten, kto dopuscil sie cudzolostwa - umarl juz za zycia.
Sama zbadaj w Biblii, co znaczy słowo wszeteczeństwo czy rozpusta (gr. porneia):

wszystkie wersety NT, w których w oryginale występuje słowo PORNEIA

No i zbadalam, dzieki za przyklady. Mysle, ze w wiekszosci wypadkow chodzi jak o wszeteczenstwo, tak i o cudzolostwo, gdyz potwierdza sie moje przypuszczenie, ze slowo 'wszeteczenstwo czy rozpusta (gr.porneia)' obejmuje rowniez i cudzolostwo. To slowo 'cudzolostwo' - zaklada tylko zdrade jednego z malzonkow, dlatego tak malo sie go stosuje. Natomiast pod 'wszeteczenstwem' ma sie na mysli i to i tamto.
axanna napisał(a):Nie zgadzam sie, z tym ze niezaleznie od przyczyny rozwodu, porzucony malzonek jest zwiazany do smierci drugiego - nie ma podstaw w Biblii do takiego twierdzenia.



Paweł mówi, żeby żona nie opuszczała męża. A jeśliby opuściła, nieważne dla jakiej przyczyny, na pewno przyczynę miała, by go opuścić - może ją bił, może ją gwałcił, może przepijał cały zarobek, może pomimo jej najlepszych chęci nie dało się z nim dłużej żyć - to ma pozostać niezamężna, albo się z mężem pojednać.

Pawel nie mowi 'nie wazne z jakiej przyczyny'. Mysle, ze Pawel mowi o wszystkich mozliwych przyczynach poza wszeteczenstwem, gdyz sam nawet przyznajesz, ze wedlug slow Jezusa to sa wypadki, usprawiedliwiajace rozwod. Nie sadze, zeby Pawel, nie zwarzajac na slowa Panskie, radzil kobiecie pojednac sie z mezem, jesli mialo miejsce wszeteczenstwo - logiczne, co nie?
Jeżeli żona opuszcza męża dlatego, bo ten znalazł sobie inną - mamy wówczas przypadek opisany w Ewangeliach. Facet porzuca żonę i zaczyna żyć z inną babą, popełniając cudzołóstwo. Czy wziął rozwód czy nie - i tak wg Jezusa żyje w cudzołóstwie. Ale każdy kto by wziął tą porzuconą - nie z jej winy przecież - za żonę, też popełnia cudzołóstwo.

porzucona, ale nie w wypadku cudzolostwa - co ty zawsze to opuszczasz? Facet, ktory wzial inna babe, zyje w cudzolostwie, w grzechu smiertelnym, umarl juz za zycia, ale byla jego zona jest wolna i usprawiedliwiona - moze wyjsc za maz.

Jeżeli żona opuszcza męża dlatego, bo ten znalazł sobie inną - mamy wówczas przypadek opisany w Ewangeliach. Facet porzuca żonę i zaczyna żyć z inną babą, popełniając cudzołóstwo. Czy wziął rozwód czy nie - i tak wg Jezusa żyje w cudzołóstwie. Ale każdy kto by wziął tą porzuconą - nie z jej winy przecież - za żonę, też popełnia cudzołóstwo.

We wszystkich wypadkach, gdzie sepoaracja nastapila poza wypadkiem wszeteczenstwa i poza wypadkiem cudzolostwa - we wszystkich innych wypadkach, zadna separacja nie jest usprawiedliwiona i malzenstwo nadal
jest wazne.


Przepraszam, ale musze urwac, bo zaraz spozdnie sie do zboru. Na razie tyle. I tak co wazniejsze powiedzialam.Pozd
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez axanna » Śr lip 18, 2007 8:23 pm

j25 napisał(a):Również chciałbym odnieść się do kolejnego argumentu Brata - jeżeli mąż bijhe żonę, gwałci ją, pije, gwałci dzieci, to moim zdaniem może ona się z nim rozwieść, i wejść w ponowny związek małżeński, bo człowiek ten jest poganinem, a co do pogan zacytowałem werset powyżej. Nie można skazywać osoby na karę życia w celibacie, przez grzechy "drugiej połowy" Moim zdaniem Bóg jest miłosierny.

Niestety, j25, nie tedy droga :)
Bog jest miloserny, ale nienawidzi grzechu. Lepeij wejsc do Kolestwa ulomnym i kalekim, niz trafic do ognia piekielnego. Dlatego uwazaj bardzo, jak mowisz. Napisane bowiem jest, ze jezeli strona niewierzaca chce mieszkac z wierzaca, to niechaj werzacy jej nie opuszcza.
Ale jezeli, nie ma wypadku cudzolostwa, kazde malzenstwo wedlug slow Pana, jest wazne, niezaleznie od innych przyczyn nieudanego wspolzycia - czy pije, czy bije - malzenstwo pozostaje wazne, nawet jesli nastapila tzw.separacja.

BraveHeart napisał(a):Moim zdaniem, rozwodnicy i rozwódki, którzy ponownie weszli w związki małżeńskie nie powinni być ani diakonami ani starszymi w kościele, tym bardziej, że powinni oni być wzorem dla innych, bez zarzutu i mający dobre imię u niewierzących, aby imieniu Bożemu nie bluźniono.

tak jest, zgadzam sie.
Kwestia jest naprawdę niełatwa, ale jest coś co mogę stwierdzić bez najmniejszego wahania: jeżeli do rozwodu nie doszło z powodu nieczystości seksualnej, zaś były mąż lub żona danej osoby nadal pozostaje rozwiedziona, to bez dwóch zdań i bez jakiejkolwiek najmniejszej nawet wątpliwości osoba taka cudzołoży za każdym razem kiedy łączy się ze swoim nowym mężem czy nową żoną. Jeżeli co do tego ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości to zaparł się wiary i odrzucił Słowo Boże.

Amen :)

To jest ostateczne minimum, ale Jezus precyzuje to znacznie surowiej: ktokolwiek bierze za żonę rozwódkę cudzołoży, tak samo jak każdy rozwodnik, który bierze sobie nową żonę cudzołoży.

z wyjatkem 'wypadku wszeteczenstwa'.

Przyczynę wszeteczeństwa można rozumieć, albo jako jedyną dozwoloną przyczynę oddalenia swojej żony, albo jako jedyną dozwoloną przyczynę całkowitego anulowania związku.

tak jest, amen.

Natomiast z twojej wypowiedzi BraveHeart, wynika, ze potepiasz tych, ktorzy lekko sobie traktuja biblijne normy w sprawie rozwodow, ale tych, ktorzy przeginaja w inna strone, naprzyklad jak w opisanych przeze mnie wypadkach, nie tylko nie potepiasz, ale nawet pochwalasz - takie odnosze wrazenie, ze jestes zwolennikiem chuchania na zimne, a nie bierzesz pod uwage, ze 'kto doda choc slowo', albo, ze:
Mt 23:4 Bw "Bo wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć."
Czy nie uwazasz, ze w ten sposob wyrzadza sie krzywde tym, ktorzy nie zgrzeszyli? Myslisz, ze Jezus nie ujmie sie za nimi? A ja wiem, ze sie ujmie za nimi, 'rychlo wezmie ich w obrone' i nie pozwoli krzywdzic maluczkich, jak to mialo miejsce w opisanych wypadkach, ktorych tak naprawde jest o wiele wiecej. A ty to pochwaliles.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Następna strona

Powrót do Pismo Święte

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Wymiana:

pozdrawiamy

cron