Teraz jest Śr wrz 19, 2018 9:09 pm Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Czy chrześcijanin ma napominać niewierzących?

porozmawiajmy

Czy chrześcijanin ma napominać niewierzących?

Postprzez Gabriela » So sie 29, 2009 11:34 pm

Witajcie;

wiem, że mamy napominać siebie: braci i siostry w Panu. Wiem też, że napomnienia mają być w Duchu Bożym czyli, że ważny jest sposób w jaki kogoś napominamy.

Ale czy nowo narodzona osoba powinna napominać niewierzących.

Oczywistym jest, że mamy głosić im Dobrą Nowinę; ale czy napominać?

Ja mam z tym problem; jedna siostra mnie przekonywała, że nie powinniśmy. Czy tak jest rzeczywiście?

Z góry dziękuję za odpowiedź
Gabriela
 
Posty: 4
Dołączył(a): Pn kwi 27, 2009 12:17 am

Postprzez Gabriela » N sie 30, 2009 2:48 pm

Czy jest na tym forum osoba, która może odpowiedzieć mi na to pytanie?

Z tego co wiem Biblia nie mówi by karcić, napominać, zwracać im uwagę, ale też nie zabrania tego.

Chyba że przeoczyłam coś więc proszę o odpowiedź.

To dla mnie naprawdę ważne.
Gabriela
 
Posty: 4
Dołączył(a): Pn kwi 27, 2009 12:17 am

Postprzez hungry » N sie 30, 2009 4:29 pm

Hmm, czasami warto poczekać, ponieważ to nie jest czat ale forum. Dlatego proszę też nie pisz post pod postem. W razie potrzeby dodania coś do postu proszę użyj opcji "zmień".
A wracając do Twojego pytania to moim zdaniem samo głoszenie ewangelii jest jakby już napominaniem niewierzących. Ale nie chodzi o to aby tylko umoralniać i pokazywać same przykazania do spełnienia ale wskazywać drogę wyjścia z problemu. A drogą jedyną zarówno do Ojca jak i wyjścia z wszelkiego problemu jest Jezus. Bez głoszenia o tym czego dokonał dla nas i za nas Jezus Chrystus na golgocie nie ma sensu prawić o tym co mają robić a czego nie robić niewierzący. Nic im to nie da i wtedy nie poddadzą się pod posłuszeństwo Bogu. I pamiętajmy że przywodzimy do posłuszeństwa wiary w Boga a nie w nas, nie nam maja być poddani. (Rz 1:5). Oczywiście będą nas słuchać jeśli damy prawo aby to Duch Św. nas prowadził (ŁK12:12). A nie przejmujmy się że nie wszyscy nas posłuchają (Mt 7:6. 10:11-16; Jana 3:18-21; 1Kor1:13-15; 1J4:5-6).
hungry
Aktywny
 
Posty: 3272
Dołączył(a): Pt cze 11, 2004 3:42 pm

Postprzez admin » N sie 30, 2009 5:08 pm

Jesli napominasz to znaczy, ze ktos musial ci dać do tego prawo. Jeśli uważasz, ze masz takie prawo...?

Ja nie mam takiego prawa wiec nie napominam niewierzących. Inna sprawa czy ktoś dał ci prawo napominać wierzących.

Napominać możemy tylko wtedy kiedy wchodzi to zakres danych nam praw.
Oczywiście ktoś może rozumieć pod słowami napomnieć coś innego niż ty albo ja.
admin
Aktywny
 
Posty: 1530
Dołączył(a): Cz wrz 20, 2001 1:00 am

Postprzez Elizeusz » N wrz 27, 2009 7:24 pm

Napominanie wierzącego jest wielkim ryzykiem, napominanie niewierzącego to niemal "samobójstwo". Człowiek z natury jest taki, że nie lubi jak się mu zwraca uwagę, wytyka błędy, wskazuje drogę. W Biblii znajdziemy wiele miejsc o napominaniu wierzących. Są też miejsca w których jest mowa o głupcach niesłuchających dobrych rad. To mogą być zarówno wierzący jak i niewierzący, chociaz ja bym się skłonił ku tym drugim jednak. Czasami nasz brat w Jezusie nie potrafi przyjąć napomnienia i obraża się, zamyka w sobie a w najgorszym wypadku przestaje się z nami spotykać. Napominanie to bardzo delikatna sprawa.

"A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego" (Mt. 18:15).

Najważniejsza zasada napominania to napominanie by budować a nie burzyć.
Z doświadczenia wiem, że zwracanie uwagi wprost na temat złego zachowania, nieodpowiednich słów, błędnych decyzji zazwyczaj nie przynosi zamierzonego skutku. Osoba niewierząca, nienarodzona na nowo powinna raczej usłyszeć ewangelię niż napomnienie. Ewangelii nie głosimy np. od zdania, że papierosy skracają życie. Przekreślimy tym sposobem dalszą rozmowę.
Zresztą sam fakt napominania może wystąpić w nieskończonej ilości różnych przypadków, całkowicie odmiennych od siebie. Nie wiem czy jest złota rada na to.
Ja osobiście wolę powstrzymywać się od napominania. Może dlatego, że ja sam napominania potrzebuję.

Większą pracę wykonamy głosząc Dobrą Nowinę niż zajmiemy się prostowaniem ścieżek innych ludzi.
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Postprzez Agatka » Wt wrz 29, 2009 9:37 am

Jasne.
Powiedzcie mi zatem, moi powściągliwi chrześcijanie czym właściwie jest "głoszenie Dobrej Nowiny" i na czym to właściwie polega?
Czy przypadkiem nie na poinformowaniu kogoś, że oto jest grzesznikiem?
Czy przypadkiem nie na tym, by uświadomić ludziom,że że jest Bóg i że ten Bóg niestety - o ile się nie nawrócą - zgładzi ich definitywnie?
Czy przypadkiem głoszenie Ewangelii nie jest wezwaniem do nawrócenia a z kolei nawrócenie nie wymaga świadomości zła w jakim żyjemy?
Powiedzenie złodziejowi "Nie kradnij" jest napominaniem - czyż nie?

Jasne - nikt nie ma prawa wymagać od niechrześcijanina zachowania zgodnego z chrześcijańskimi normami ale też napominanie to nic innego jak wskazanie, że dane postępowanie jest złe.

Irenizm posunięty do granic absurdu - "nie mam prawa upominać"...
Agatka
Aktywny
 
Posty: 111
Dołączył(a): Pn paź 20, 2008 7:17 pm

Postprzez zosiano » Wt wrz 29, 2009 4:38 pm

No nie :)
Zgadzam się całkowicie z Elizeuszem.
Nie jesteśmy prorokami, ale głosicielami Słowa Bożego - to zasadnicza różnica.
Napominać można brata w Chrystusie, a nie ateistę. Jemu trzeba dopiero powiedzieć o Bogu, a on sam musi zrozumieć, w świetle Ewangelii, że popełnia zło. On musi być do tego przekonany przez swoją wiarę, a nie nasze słowa.
Agatka napisał(a):Czy przypadkiem nie na poinformowaniu kogoś, że oto jest grzesznikiem?

Otóż nie - Jezus tego kategorycznie zabrania, bo jest to nasz ludzki osąd człowieka. Skąd ty wiesz, czy w oczach Bożych jest on grzesznikiem? Tylko Bóg o tym wie.
"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni".
zosiano
Aktywny
 
Posty: 104
Dołączył(a): Wt lip 21, 2009 2:41 am
Lokalizacja: Lublin

Postprzez Agatka » Wt wrz 29, 2009 7:07 pm

Mylisz pojęcia - o osądzeniu kogokolwiek można mówić tylko i wyłącznie w aspekcie jego zbawienia a niczego takiego nawet nie zasugerowałam.

Natomiast co do "napominania" - słownik języka polskiego podaje, że "napominać «zwrócić komuś uwagę, przestrzec przed czymś lub nakazać spełnienie obowiązku»
Co ma z tym wspólnego prorokowanie - nie mam pojęcia.
Wiem jednak, że ma przykład "Nawróć się do Boga" oznacza między innymi porzucenie dotychczasowego trybu życia i wskazanie dlaczego mianowicie ten tryb życia jest zły jest wręcz obowiązkiem chrześcijanina.

Możesz oczywiście pozostać w przekonaniu, że powiedzenie komuś :Jezus Cię kocha, wiesz?" to jest właśnie ewangelizacja.
Ostatnio edytowano Wt wrz 29, 2009 7:19 pm przez Agatka, łącznie edytowano 1 raz
Agatka
Aktywny
 
Posty: 111
Dołączył(a): Pn paź 20, 2008 7:17 pm

Postprzez asa » Wt wrz 29, 2009 7:09 pm

Agatka napisał:
Czy przypadkiem nie na poinformowaniu kogoś, że oto jest grzesznikiem?

Otóż nie - Jezus tego kategorycznie zabrania, bo jest to nasz ludzki osąd człowieka. Skąd ty wiesz, czy w oczach Bożych jest on grzesznikiem? Tylko Bóg o tym wie.
"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni".


Zosiu, alez wlasnie jestesmy grzesznikami. W czach Bozych. Wszyscysmy grzesznikami ( przez nieposluszenstwo jednego czlowieka - Rzym5,19) dopiero przez Jezusa dostepujemy usprawiedliwienia.
Niektorzy nie zdaja sobie z tego sprawy i zadaniem dobrej nowiny jest im to uswiadomic.
Osądzanie nie ma z uswaidomieniem o stanie grzesznosci nic wspolnego.
upamiętajcie się i wierzcie ewangelii to osąd?

Agataka pisze:

Czy przypadkiem głoszenie Ewangelii nie jest wezwaniem do nawrócenia a z kolei nawrócenie nie wymaga świadomości zła w jakim żyjemy?

tu- ma rację.
elizeusz napisal:
Większą pracę wykonamy głosząc Dobrą Nowinę niż zajmiemy się prostowaniem ścieżek innych ludzi.

zgadzam sie z tym.

Zosia napisala :
Napominać można brata w Chrystusie, a nie ateistę. Jemu trzeba dopiero powiedzieć o Bogu, a on sam musi zrozumieć, w świetle Ewangelii, że popełnia zło. On musi być do tego przekonany przez swoją wiarę, a nie nasze słowa.


Jezus w modlitwie do Ojca mówi:

J 17:20 Bw A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie

ciekawe, prawda?
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Postprzez zosiano » Wt wrz 29, 2009 7:44 pm

Asa, a czy ty czasem nie udowadniasz mojej tezy? :lol:
Mówimy o tym samym, tylko wy z Agatką w swoim umysle z góry zakładacie, że nie mogę mieć racji.

Agatka
Agatka napisał(a):Mylisz pojęcia - o osądzeniu kogokolwiek można mówić tylko i wyłącznie w aspekcie jego zbawienia a niczego takiego nawet nie zasugerowałam.

Agatka napisał(a):Powiedzenie złodziejowi "Nie kradnij" jest napominaniem - czyż nie?

A czy może chrześcijanin powiedzieć "Nie kradnij" bez kontekstu zbawienia?
zosiano
Aktywny
 
Posty: 104
Dołączył(a): Wt lip 21, 2009 2:41 am
Lokalizacja: Lublin

Postprzez asa » Wt wrz 29, 2009 9:44 pm

Pisalysmy w jednym czasie z agatką, niekiedy sie zgadzamy;) ale ja nie wiem co agatka ma "w umysle" bo ona to agatka zas ja- to ja :lol:

Jeszcze raz:

Czy przypadkiem nie na poinformowaniu kogoś, że oto jest grzesznikiem?

napisala agatka w kontekscie gloszenia dobrej nowiny.

Tu sie zgadzam z nią. Bowiem ewangelizowanie to wlasnie przekonywanie innego przez Ducha sw. o grzechu, o sądzie i o sprawiedliwosci. No bo co mowisz głosząc Dobra Nowinę? Jeśli głosząc innemu Ewangelie nie spowodujesz, ze zrozumie, iż jest w oczach bozych grzesznikiem i ze potrzebuje zbawienia w Jezusie, - to co mowisz? Ze "Jezus cie kocha" ?
( oczywiście podkreślam, bez obecności Ducha sw- nic nie wskórasz)


J 16,8 – 11 Bw A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie;
o grzechu, gdyż nie uwierzyli we mnie; o sprawiedliwości, gdyż odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; o sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony.

J 3:18 Bw Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego


Jak mamy doznać nawrócenia skoro nie mamy świadomości, iz właśnie jesteśmy grzesznikami. Samo spotkanie z Jezusem w czasie Jego cielesnej obecności na ziemi powodowało przemiane serca. Dokonywał się nijako osąd. (, Slowo boze, które stało się ciałem)
Bo to ono osądza:
Hbr 4 , (12) Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; (13) i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę.

I powoduje dalej - w świetle Bożej obecności i przekonania od Ducha sw. widzimy wyraźnie ze jesteśmy grzesznikami. Ze potrzebujemy zbawienia. Tak Zosiu, w oczach Boga jesteśmy grzesznikami, czy sie nam to podoba czy nie. Skąd o tym wiem, ano z Biblii.
Rz 3,23 Bw gdyż wszyscy/śmy/ zgrzeszyli i brak /nam/ chwały Bożej

Ty wg mnie pomyliłaś pojęcia osądu z napominaniem.
napisalas:

"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni".

Ten cytat bywa często nadużywany w kosciele bozym, w celu np. usprawiedliwienia grzechu.
Mamy upominać wierzących braci wedle zasad biblijnych. Żeby ich pozyskać, a nie potępić.
Ladnie wspomnial o tym Elizeusz.
Napominac wierzących mozemy i musimy wrecz wszyscy, niezalezie od tego czy jestesmy pastorami, czy nie. Dlatego, ze swieci sa kaplanstwem bozym.
Niewierzacym- glosic ewangelie, aby zrozumieli, z pomocą boża, ze są grzesznikami. Ze POTRZEBUJĄ Jezusa.
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Postprzez Agatka » Wt wrz 29, 2009 10:59 pm

wy z Agatką w swoim umysle z góry zakładacie, że nie mogę mieć racji.

Nigdy niczego z góry nie zakładam.
Napisałaś że Jezus rzekomo stanowczo zakazał osądzania i odnosisz ten zakaz do stwierdzenia czy koś jest grzesznikiem czy nie.
Otóż - każdy jest grzesznikiem (ja i Ty również) i nie jest to żaden osąd a mało odkrywcze stwierdzenie faktu.
Sądzenie o którym mówił Jezus tyczy wyłącznie orzekania o czyimś zbawieniu.

zosiano napisał(a):A czy może chrześcijanin powiedzieć "Nie kradnij" bez kontekstu zbawienia?

Może ale nie bardzo wiem dlaczego miałby pominąć zbawienie.
Co prawda nieźle by było dla wszystkich gdyby złodziej kraść przestał, jednak jakoś mam przekonanie, że jeśli o zbawieniu nie usłyszy to w sumie - wszystko jedno czy kraść przestanie.


Napiszę "z innej strony" - wezwanie do nawrócenia może mieć sens i odnieść pożądany skutek jedynie wtedy, kiedy wzywany uświadomi sobie bezmiar swojego grzechu bo w innym przypadku - po cóż miałby się nawracać?
Agatka
Aktywny
 
Posty: 111
Dołączył(a): Pn paź 20, 2008 7:17 pm

Postprzez asa » Wt wrz 29, 2009 11:28 pm

Agatka napisał(a): Napiszę "z innej strony" - wezwanie do nawrócenia może mieć sens i odnieść pożądany skutek jedynie wtedy, kiedy wzywany uświadomi sobie bezmiar swojego grzechu bo w innym przypadku - po cóż miałby się nawracać?

no wlasnie

Mt 7; 1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
te slowa uzyl Jezus w kontekscie obłudy a nie, jak piszesz: ludzkiego osądu, ze ktos jest grzesznikiem. ( jest nim i tak i tak, np.Pawel- najwiekszy z grzeszników)
asa
Aktywny
 
Posty: 637
Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 9:29 pm

Postprzez Agatka » Śr wrz 30, 2009 8:10 am

No to już żeby całkiem irenizm pognębić dodam i ja wers z Pisma:
Gdy mówię do bezbożnego: Bezbożniku, na pewno umrzesz - a ty nic nie powiesz, aby odwieść bezbożnego od jego postępowania, wtedy ten bezbożny umrze z powodu swojej winy, lecz jego krwi zażądam od ciebie. Lecz gdy ostrzeżesz bezbożnego, aby się odwrócił od swojego postępowania, a on się nie odwróci od swojego postępowania, to umrze z powodu swojej winy, lecz ty uratujesz swoją duszę.
Ez 33:8-9

Napiszę nawet więcej - chrześcijanin w istocie nie ma nic innego do roboty na tym świecie, jak tylko głosić Ewangelię co oznacza z jednej stronie opowiadanie o bezmiernej boskiej wobec ludzi miłości ale z drugiej - nieodłącznie wiąże się z piętnowaniem grzechu.
A że tak się składa, że grzechy nie popełniają się same a dopuszczają się ich ludzie.
Postawa ograniczająca się do wskazywania jedynie Bożej miłości jawi się być atrakcyjną i prawdziwie "chrześcijańską" bo to niby ani nikogo nie urazimy przy okazji "poświęcając" naturalną człowiekowi chęć dowiedzenia racji i przy tym - wydaje się się nam, że jest to jak najbardziej z Pismem zgodne bo to wszak nie nasza rola o grzechu przekonywać.
Dąży się przy tym "do pokoju" a to już jest w ogóle sam cymes.
NIEPRAWDA - Pismo świadczy, że chrześcijanie będą zawsze za głoszenie Ewangelii prześladowani i co więcej - będą ze światem w stanie nieustannej "wojny" - tymczasem "poszukiwanie tego co nas łączy a nie tego co dzieli" do droga do przyjaźni ze światem.
No ale - rzecz jasna - w miarę cywilizacyjnego rozwoju, rozwoju kultury i powszechnej świadomości nieprzejednane stanie na gruncie Słowa Bożego to anachronizm i "trzeba" stosować nieco inne standardy.
A wiadomo - jak trzeba to trzeba.

Ja pozostanę jednak raczej przy tym, co na ten temat można wyczytać w Piśmie bo uważam je za cenniejsze źródło wiedzy niż rozmaite filozoficzne dywagacje.
Agatka
Aktywny
 
Posty: 111
Dołączył(a): Pn paź 20, 2008 7:17 pm

Postprzez Elizeusz » Śr wrz 30, 2009 10:21 am

Droga Agatko.
Upominam Cię (żart a może i prawda :-)), abyś nie traktowała Biblii jako wyroczni i nie wyrywała zdań z kontekstu. Wystarczy przeczytać jeden werset wcześniej z zacytowanego fragmentu księgi Ezechiela, aby dowiedzieć się, że słowa te skierowane są do proroka, który pełnił właśnie taką funkcję pośrednika. Możesz oczywiście powiedzieć na to, że teraz my, chrześcijanie, pełnimy tę funkcję poprzez Ducha Świętego. Zgadzam się, ale nadal ten werset nie dotyczy wszystkich wierzących. Owe zdanie wypowiedziane przez Boga do proroka, utwierdza mnie w przekonaniu, że jeśli odczuwamy szczególne natchnienie pod postacią proroctwa, słowa wiedzy czy tłumaczenia "innych języków", to nie powinniśmy tego trzymać dla siebie ale przekazać zborowi, który juz zatroszczy się :-) o prawdziwość przesłania.

Wracając natomiast do pytania Gabrieli.
Zrozumiałem je w ten sposób: wierzący, dzięki Duchowi Świętemu, posiadają większe spektrum rozróżniania dobra i zła, a co za tym idzie, widzimy wiele zła u ludzi niewierzących. Czy zatem mamy na każdym kroku, gdy tylko ktoś popełni grzech, napominać takich ludzi? Odpowiedź brzmi:i tak i nie.
Jeśli zaczniemy rozmowę od listy popełnianych grzechów, to raczej nie skończymy na Ewangeli, bo człowiek po prostu się obrazi. Czy nie lepiej opowiadać o wspaniałym Bogu?

Jakże więc to jest, że słyszymy, każdy z nas, swój własny język, w którym się urodziliśmy[...] - słyszymy ich, jak w naszych językach głoszą wielkie dzieła Boże.Dz. Ap. 2, 8-11
Następnie werset 40:
Wielu też innymi słowy (primo) składał świadectwo i (drugie primo) napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego.
Ludzie nawrócili się bo ich napominał, czy dlatego że głosił im Dobrą Nowinę o Zbawicielu?

Ustaliliśmy, że:
1. Jezus jest Drogą i rozwiązaniem doczesnych, światowych problemów (hungry).
2. Musimy posiadać prawa do napominania (admin mógłby to trochę rozwinąć :-))
3. Napominanie z mądrością (niejaki Elizeusz)
4. Głoszenie Dobrej Nowiny z naciskiem na grzeszną naturę człowieka. (Agatka)
5. Napominamy braci w Chrystusie, ateistom mówimy o Bogu. (zosiano)
6. Mówienie o grzesznej, ludzkiej naturze nie jest napominaniem, osądzaniem. (asa)

Czy możemy ustalić jasny wniosek z naszych wniosków:-)?
Mój jest taki:
Po pierwsze głosimy Zbawienie w Jezusie, wskazując że grzech (ogólnie) oddziela nas od Boga. Napominamy braci w Jezusia, ponieważ mamy takie prawo, by budować doskonałe Królestwo Boże, gdy zobaczymy, że zbaczają z drogi Prawdy, gdy ich działanie czy słowa krzywdzą i wyrządzają szkody. Napominamy jednak z łagodnością i mądrością indywidualnie.
Co zatem z napominaniem niewierzących
Agatka w poprzednim poście sama podpiłowała gałąź na której siedzi.
Agatka napisał(a):Napiszę "z innej strony" - wezwanie do nawrócenia może mieć sens i odnieść pożądany skutek jedynie wtedy, kiedy wzywany uświadomi sobie bezmiar swojego grzechu bo w innym przypadku - po cóż miałby się nawracać?

"Uświadomi sobie".Dzięki Duchowi Świętemu czy dzięki nam, ma sobie uświadomić?
Sa sytuacje, w których mamy być stanowczy czy wręcz agresywni stając w obronie Ewangelii. Ale jeśli sytuacja tego nie wymaga, to dlaczego mamy palić przed sobą mosty napominając niewierzących na każdym kroku. Czy niewierzący przypadkiem nie podepcze pereł a nawet będzie próbował nas "poszarpać"? Mat. 7, 6
Zwykła obyczajność nam nawet nakazuje, abyśmy w wielu sytuacjach po prostu milczeli.

Najpierw ewangelia, potem rozmowa o grzechu.
Elizeusz
 
Posty: 23
Dołączył(a): Cz kwi 20, 2006 6:30 pm

Następna strona

Powrót do Ewangelizacja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Wymiana:

pozdrawiamy