Teraz jest N gru 09, 2018 10:21 pm Wyszukiwanie zaawansowane


Polecamy uwadzę: Chrześcijański Serwis Informacyjny | Radio Chrześcijanin
Katalog dobrych książek | Ogłoszenia drobne (kupię, sprzedam, itp.)

Spowiedź święta

porozmawiajmy

Spowiedź święta

Postprzez zyta » Pt sty 05, 2007 5:46 pm

Spowiedź święta - jak się przygotować do spowiedzi generalnej ?
zyta
 

Postprzez axanna » Pt sty 05, 2007 6:00 pm

A co to takiego - "spowiedz genieralna"??? Cos nie przypominam, zeby gdziekolwiek w Biblii byl uzyty taki termin. Meritusa czegos nie ma, to by nam wyasnil.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez Katarynka » Pt sty 05, 2007 6:45 pm

Radziłabym rozprawiać się z grzechami na bieżąco, a nie czekać, aż ich się nagoramdzi tyle, żeby musieć remanent robić... :mrgreen:
Katarynka
 

Postprzez Joanna1 » Pt sty 05, 2007 7:30 pm

Zyto
Jesli odczuwasz silne wezwanie do rozprawienia sie z calym swym grzesznym zyciem- pogadaj osobiscie, bezposrednio z Bogiem.

Zdecydowana wiekszosc obecnych tu ludzi przy okazji takiej rozmowy narodzila sie na nowo- uzyskujac przebaczenie i oddajac swoje zycie Jezusowi.

Jesli potrzebujesz do tego ksiedza-
Sprobuj postawic to pytanie na forum katolickim.

pozdrawiam.
Joanna1
 

Postprzez axanna » Pt sty 05, 2007 7:43 pm

Ja bym poddala w watpliwosc, ze ktos naprawde dla rozmowy z Bogiem moze potrzebowac jakiegos innego grzesznika. Co innego, ze moze myslec, ze potrzebuje, ale naprawde tak nie jest, bo jedynym posrednikiem miedzy Bogiem a ludzmi jest.... kto? i "nie ma innego posrednika", a czlowiek ktory mysli, ze potrzebuje ksiedza, jest w bledzie albo oszukany. Najpewniej mozna w tym sie przekonac czytajac Biblie.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez Joanna1 » Pt sty 05, 2007 10:18 pm

Ja bym poddala w watpliwosc, ze ktos naprawde dla rozmowy z Bogiem moze potrzebowac jakiegos innego grzesznika. Co innego, ze moze myslec, ze potrzebuje, ale naprawde tak nie jest, bo jedynym posrednikiem miedzy Bogiem a ludzmi jest.... kto? i "nie ma innego posrednika", a czlowiek ktory mysli, ze potrzebuje ksiedza, jest w bledzie albo oszukany. Najpewniej mozna w tym sie przekonac czytajac Biblie.

Mysle, ze trzeba uszanowac sposob, w jaki czlowiek usiluje pojednac sie z Bogiem, jesli innego nie zna.
Resztą zajmie sie sam Duch swiety. Ktory dziala przeroznie: przez okolicznosci, sluchanie slowa, sumienie...
To troche tak, jakbyśmy odmawiali laski bozej człowiekowi, bo uwazamy, ze sposób w jaki chce do niej dojsc jest zły.
Wierze, ze Bog zniza się zawsze do danego poziomu poznania człowieka.
Czasem podczas rozmowy z drugim grzesznikiem wyrazniej widzimy nasze grzechy a jego modlitwa na pewno nie zaszkodzi. Kiedys praktywane były publiczne wyznawania grzechow.

Byc moze naraze sie swoim braciom i sisotrom protestantom- ale takie mam zdanie na ten temat.

Zacheta do czytania Biblii- jak najbardziej na miejscu i wskazana.

Zyto:
Warunkiem uzyskania przebaczenia jest twoja wiara w Jezusa.
Pragnienie pokuty, nawrocenia-czyli niekoniecznie odbebnienia litanii, ale rzeczywista potrzeba przemiany swego zycia, odrodzonego zycia w Jezusie, ktory WSZYSTKIE nasze grzechy wzioł na Siebie i przybił do krzyza.

Jezus - jako JEDYNY POSREDNIK ma moc odpuszczania grzechów i nie jest to przywilejem księży.
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus. (1Tym2,5)
W ks Izajasza 43,25 czytamy:
Ja, jedynie Ja mogę przez wzgląd na Siebie zmazac twoje przestępstwa i twoich grzechow nie wspomnę.
W 1 liscie Piotra 1,9
Jeśli wyznajemy grzechy swoje wierny jest Bog i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

Ale my rowniez : ty, ja, mamy odpuszczac, bądź nie...
chrześcijanin, w którym mieszka duch swiety- ma prawo i nakaz upominania, odpuszczania i zatrzymywania grzechow.
Jezus gdy mowi uczniom:
Weźmijcie Ducha Świętego! Którymkolwiek grzechy odpuscicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane." (J 20,19-23) ma z cala pewnością na uwadze WSZYSTKICH, którym zostanie dany Duch swiety, a nie uprzywilejowane osoby.
Zreszta poodbnie brzmi fragment z modlitwy pańskiej:
Odpusc nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Joanna1
 

Postprzez axanna » So sty 06, 2007 9:17 am

O wlasnie, wlasnie Joanno! Jezus jest droga, zycie, prawda, ON i tylko ON ma moc i wladze odpusczenia grzechow.
Nie wiem czy dobrze zrozumialam to:
Ale my rowniez : ty, ja, mamy odpuszczac, bądź nie...
chrześcijanin, w którym mieszka duch swiety- ma prawo i nakaz upominania, odpuszczania i zatrzymywania grzechow.

Uwazam, ze nikt z ludzi ani nie moze, ani nie ma takiego prawa - odpuszczac grzechy. Ja edynie moge (i powinnam!) odpuszczac swoim winowajcom. Nic mniej, a nic wiecej. Zadnego "zatrzymania", bo "odpusc nam jako i my..."
Mysle, ze trzeba uszanowac sposob, w jaki czlowiek usiluje pojednac sie z Bogiem, jesli innego nie zna.
/......./
To troche tak, jakbyśmy odmawiali laski bozej człowiekowi, bo uwazamy, ze sposób w jaki chce do niej dojsc jest zły.
Wierze, ze Bog zniza się zawsze do danego poziomu poznania człowieka.

Tez tak mysle, ze Bog zawsze jest czujny na najmniejszy ruch grzesznika ku nawroceniu, jak mowisz "zniza sie". Jednak nie moge sie zgodzic z tym, ze Ty, ktora masz wlasciwe poznanie, masz uszanowac jakies sposoby, o ktorych wiesz, ze sa falszywe, wybacz Joanno. Owszem, jesli ktos naprawde ma pragnienie oczyszczenia i nawrocenia, Bog wejrzy i wskaze wlasciwy sposob moze przez ciebie albo mnie. A naszym zadaniem jest wlasnie mowic prawde, jak to uczynilas i jestes dla mnie przykladem, wciaz ucze sie od ciebie, bo nam z Katarynka przyszlo do glowy tylko zartowac.
Nie my odmawiamy laski bozej bo cos tam sobie uwazamy. Dobrze wiesz, co mowi Biblia na ten temat, a nie "my uwazamy". Ze nie ma zadnego innego sposobu, jak tylko stac przed obliczem Bozym, i nie ma zadnej innej drogi, jak tylko przez Jezusa Chrystusa. Wszystkie inne drogi i sposoby sa tylko klamstwem i donikad nie prowadza ani niczego nie zmienia, jak byl grzesznikiem, tak nim i pozostanie.
A na pytanie jak stac przed obliczem Bozym i co robic, Jezus sam poucza:
Mt 6:6 Bw "Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie."
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez Joanna1 » So sty 06, 2007 2:17 pm

Uwazam, ze nikt z ludzi ani nie moze, ani nie ma takiego prawa - odpuszczac grzechy. Ja edynie moge (i powinnam!) odpuszczac swoim winowajcom.

Jak w takim razie rozumiec slowa:

Rzekł Jezus do nich ( uczniow) Pokoj wam Jak Ojciec mnie posłał tak i Ja was posylam.
A rzekłwszy to, tchnoł na nich i powiedział im: Wezmijcie Ducha świętego.
Którymkolwiek grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane.
(J20, 21-23)

Ja rozumiem je dokladnie tak, jak pisze. Odpuszczac i zatrzymywac.
To ogromna odpowiedzialność, ale mobilizujaca do nieustannego uswiecania, bo jakim sadem odmierzysz takim będziesz osądzony.
Powinnam jednak sprecyzowac, ze dotyczy to kościoła,
(moja wina Axanno......) czyli wszystkich dzieci bozych napełnionych Duchem świętym, a nie uprzywilejowanych jednostek).
Wierzacy lud to żywe kamienie, budujące kościół bozy. Wzniesiony na wierze w Jezusa Chrystusa.
Jezus po wyznaniu Piotra: Tys jest Chrystus, Syn Boga Żywego, powiada:
Dam ci klucze Królestwa Niebios i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiazaesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie. ( bo prawde, którą wypowiedziałes objawił ci Ojciec- jestes błogosławiony, pelen Ducha swietego ).

Dalej: Mat18,15-18 )
A jesliby zgrzeszyl brat twój, idz, upomnij go go sam na sam; jesliby cie uslluchal, pozyskałeś brata twego.
Jesliby zas nie usłuchał, wes ze sobą jesczse jednego, albo dwoch, aby na oswaidczeniu dwoch lub trzechswaidkow była oparta kazda sprawa.
A jesliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jesliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.
Zaprawde powiadam wam:
Cokolwiek byscie związali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie; i cokolwiek byscie rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.

Związac/rozwiązac =zrobic waznym, unieważnić,

Dobrze wiesz, co mowi Biblia na ten temat, a nie "my uwazamy". Ze nie ma zadnego innego sposobu, jak tylko stac przed obliczem Bozym, i nie ma zadnej innej drogi, jak tylko przez Jezusa Chrystusa. Wszystkie inne drogi i sposoby sa tylko klamstwem i donikad nie prowadza ani niczego nie zmienia, jak byl grzesznikiem, tak nim i pozostanie.


Nie ma, to prawda.Innej drogi poza Zbawicielem nie ma.
Ale nie mozna kazac wskakiwac na grzbiet konia i zmuszac do galopu kogos, kto nigdy na koniu nie siedzial.
Potrzeba czasu....
Joanna1
 

Postprzez axanna » So sty 06, 2007 2:36 pm

Oj, Joanno, jaki kon? Czy mozna porownywac otwarte ramiona Zbawiciela z grzbietem jakiegos konia?? Nie tylko mozna, lesz trzeba kazac, ze czlowiek moze zaufac bez zadnych obaw Jezusowi, bo "gdy ktos prosi o chleb czy da kamien"?
Co do reszty, to prawda, ze jest napisane, zebysmy nawet reki nie podawali wszelakim zdziercam, balwochwalcam itp, i ze napisane jest "usuncie zlo posrod siebie". Jednak co do odpuszczania grzechow, to mi sie jakos nie zgadza. Przeciez - "nie posadzaj" i tp.? Musze pomyslec.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Postprzez Joanna1 » So sty 06, 2007 9:51 pm

Oj, Joanno, jaki kon? Czy mozna porownywac otwarte ramiona Zbawiciela z grzbietem jakiegos konia?? Nie tylko mozna, lesz trzeba kazac, ze czlowiek moze zaufac bez zadnych obaw Jezusowi, bo "gdy ktos prosi o chleb czy da kamien"?

Nie chodzi o Chrystusa, a o oswojoną przez wychowanie, tradycje, przyjeta i zaakceptowana przez większość, nawet stopien emocjonalności, bezpieczna metodę, aby się do Niego zbliżyć.
Koniem ( ze się tak wyraze) nie jest osoba Chrystusa, a system, sposob, metoda, naszea religijność...., to moze ulec powaznemu przewartosciowaniu ( badz nie).
Koncem takiego przewartosciowania jest niezafałszowane swaitlo ewangelii. W kazdym razie powinno byc.

Axanno, nie można wymagac aby praktykujący Katolik, wierzacy swemu kościołowi, poniechał to co dotad stanowilo o jego relacjach z Bogiem i rzucil się w "otwarte ramiona Zbawiciela" nie majac zadnych innych fundamentow poza znanymi mu ( np. sakrament spowiedzi świętej). No chyba, ze zaczyna się u niego proces szukania Jezusa, bierze się za czytanie Biblii ( z pomoca Ducha świętego, czyli niekoniecznie z narzuconymi interpretacjami) i gotow jest wszystko zaryzykowac, aby dac się pociągnąć Panu i zaufac TYLKO JEMU.
Potrzeba czasu, to my jesteśmy niecierpliwi, Bog nie.
Joanna1
 

Postprzez Leszek Włodarczyk » N sty 07, 2007 3:11 am

..........
Ostatnio edytowano Śr mar 19, 2008 8:09 pm przez Leszek Włodarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Leszek Włodarczyk
 

Postprzez Joanna1 » N sty 07, 2007 1:40 pm

Joanno - chciałbym dobrze zrozumieć i dlatego proszę o odpowiedź.
Pisząc o odpuszczaniu grzechów przez chrześcijan masz na myśli to coś więcej niż tylko wzajemne odpuszczanie?

Nie mogę mieć nic wiecej na mysli, nic poza wzajemnym odpuszczaniem. Tylko Bog może całkowicie i skutecznie odpuszcic, wymazac grzech.(zreszta uczynil już to)
Zatrzymanie i odpuszczenie grzechow ma mieć miejsce w Jego ciele- kosciele, miedzy członkami
( dlatego poprawilam się, a scislej mówiąc rozwinęłam mysl, ze chrześcijan pelen Ducha sw.- czyli należący do ciala Chrystusa- ma prawo odpuszczam zatrzymywac, upominac)
Instancją najwyzszą zawsze jest Bog.
Mam rozumieć, że powinienem zwrócić się do Ciebie (czy kogokolwiek innego) z prośbą o "odpuszczenie" grzechów?

Zakładając, ze stanowimy to Cialo - Jeśli zawiniłeś wobec mnie, albo ja wobec ciebie- tak.
Jeślim okazala się niereformowalna w okazywaniu skruchy i nadal czynila to, co zle w kosciele- masz prawo zatrzymac moja wine ii wykluczyc z kościoła, (wczesniej stosując się do zalecen z: Mat18,15-18 )
W przypadku Safiry i Ananiasza widzimy jak Pawel będąc pelen Ducha sw ( w trosce o czystość kościoła) zatrzymuje bezsprzeczną wine malzonkom.

Aby Uzyskuc przebaczenie od Boga, trzeba wyznac swój grzech również człowiekowi, jeśli zawiniliśmy wobec niego, wyznac, prosić o przebaczenie i spróbować naprawic. Największym przykazaniem jest: najpierw milowac Boga a potem człowieka- jak siebie samego. Po tym mamy być rozpoznawalni w swiecie: po miłości wzajemnej. Milowanie Boga przeklada sie na stosunek do blizniego, prawda?
W podobieństwie o synu marnotrawnym czytamy:
Ojcze zgrzeszyłem wobec niebu i przeciwko tobie.
Wiem, ze w tej przypowieści Ojciec symbolizuje Boga Ojca- ale moznza tez wyczytac przeslanie o przyznaniu się do winy i probie o wybaczenie przed człowiekiem.
Pawel mowi:
Sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie.(DzAp24, 16)
Koń, nie koń - ale tu chodzi o rzecz ważniejszą. Pomijam już to, że mylisz się pisząc, że: "Nie chodzi o Chrystusa", bo jeżeli nie o Chrystusa - to o kogo?
Jakbyś na to nie popatrzyła - owa jak piszesz, "bezpieczna metoda", to nazywając rzecz wprost - to kłamstwo.
Rozumiem, że delikatność i że nic na siłę, ale pozostawianie człowieka w przekonaniu, że postępuje słusznie tylko po to, by nie urazić jego przyzwyczajeń "zaakceptowanych przez większość" wiedząc, że w istocie błądzi - to oszukiwanie i jego, i siebie i, co najgorsze - zarzucanie kłamstwa Bogu zapewniającego o Swojej nieustannej o nas trosce.

Leszku, przypominam, ze piszemy o konkretnym przypadku: dziewczyna zadala pytanie dotyczące spowiedzi.
Mysle, ze nie „pozostawilam w przekonaniu”, pokrotce napisałam czym jest istota pojednania się z Bogiem. Co inego, gdybym slowem o tym nie wspomniala.
ZAWSZE chodzi o Chrystusa.
Axanna napisla b. ladnie, ze: Bog zawsze jest czujny na najmniejszy ruch grzesznika ku nawróceniu. Ja, nieco mniej ladnie: ze Bog zniza się do poziomu człowieka.
Czy nie lepiej oczekiwac, ze owa spowiedz Zyty, lub sama jej chęć - spowoduje żywsze jej przylgniecie do Jezusa i mieć nadzieje, ze zacznie głębszy, owocniejszy proces przyblizania się do Boga?
Ja się ciesze, gdy slysze, ze ktos chce wyznac swoje grzechy, swaidczy to o zaczynającym się procesie nowego zycia.
Wydaje mi się, ze metoda rzucania na głębsze wody (system, sposob, metoda, naszea religijność- to jakos tak niezręcznie brzmi, ale nie wiem jak to nazwac- generalnie jednak chodzi o Chrystusa, sprowadza się do Niego- tu masz racje) może spowodowac jedynie odwrotny skutek od zamierzonego. Wiesz Leszku, ale mogę się mylic……………..Pisze na podst. wlasnego doswaidczenia - uciekłabym gdzie pieprz rosnie od człowieka, który na moje pytanie o pojednanie z Bogiem- odpowiada: wiesz, przede wszystkim odejdz z KK, bo to siedlisko szatana…. Podczas gdy ja mam pragnienie spotkac się i pojednac z Jezusem, być może odwlekane latami. I nie mam zielonego pojecia, ze system KK to kłamstwo.
Słusznym jest zawsze kierowac najpierw do Jezusa ( przypominam- pojednania z Jezusem, w wypadku pytajacej), a reszte zostawic Duchowi sw.- który może w czasie przemowic przez Slowo, przez okoliczności, czy użyć ciebie, mnie, czy kogokolwiek innego do zwiastowania. Pocieszyciel przekonuje o: grzechu, sprawiedliwości i sądzie, to Jego zadanie - wprowadzenie w prawde.

Pewnie, ze to moje osobiste podejście do tego problemu, nie narzucam tego sposobu nikomu.
Przypominam sobie moja ostatnia spowiedz w KK. Stojac w kolejce do konfesjonału rozważałam rozne rzeczy, odeszłam nie wszedlwszy jednak do "budki". Wiesz czemu? Ponieważ w tamtej chwili Duch mnie przekonal ostatecznie, ze do wyznawania grzechow potrzebuje tylko Jezusa i ciszy komory. Potrzebny jednak był mój ruch- pragnienie pojednania się z Bogiem. A reszta, coz- jak w Synu Marnotrawnym...Ale potrzebowałam czasu i przekonania od Ducha sw.

Dobrze, ze zwracacie mi uwage. MYsle, ze problem wart jest przemyślenia, możliwe, ze Bog kiedys ulozy moje życie tak, ze zrozumiem, iż delikatnosc w "postepowaniu z katolikami" będzie musiala się zamienic w wieksze zdecydowanie i nie oglądanie się na fakt, ze mogę kogos zranic, albo odwiesc od Boga.
Gdybym jednak okazalo się, ze teraz stoje w opozycji do ewangelii, to wierz mi, ze boleje nad tym.
Joanna1
 

Postprzez Leszek Włodarczyk » N sty 07, 2007 4:24 pm

.............
Ostatnio edytowano Śr mar 19, 2008 8:09 pm przez Leszek Włodarczyk, łącznie edytowano 1 raz
Leszek Włodarczyk
 

Postprzez Joanna1 » N sty 07, 2007 7:25 pm

Leszku
Joanno, wierz mi, w żadnej mierze nie było moim zamiarem atakowanie Cię.


Proszę, nie niepokoj się o to, nawet mi to przez mysl nie prszeszlo. Szczerze. (w tym wypadku nie bylo łez :wink: - Leaf, prawda?)

Osobiście jestem cichym fanem twoich dowcipnych wypowiedzi Leszku i nieraz zafundowałeś mi usmianie się po pachy:D :D
Oraz- żebyś nie myślał, ze doceniam jeno dowcip- korzystam z twoich postow, gdzie opierasz się o Biblie i rzetelnie tłumaczysz kwestie.

Tyle, że to, co poprzednio napisałaś można było zrozumieć w sposób, który mi osobiście podnosi resztę włosów na głowie.

Po raz kolejny zwracasz mi uwage ( słuszną) ze powinnam precyzyjniej się wypowiadac.
Moja wina. Ciesze się, ze mnie prostujesz. Mysle, ze wszystkie wpisy, jakie znajdujemy na forum maja swój ciezar i w jakis sposób wpływają na czytających (również anonimowych) - dlatego bardzo wazna jest odpowiedzialność zarówno za slowa, jak i za jasność wypowiedzi- nie wspominając już o zachowaniu czystości ewangelii. po prostu nie umiem tego robic nalezycie, przepraszam

Tyle, że przyznać musisz, że nie obejdzie się w takiej sytuacji bez zwrócenia uwagi na to, gdzie jest prawda, co wiąże się ze wskazaniem, na kłamstwo. Oczywiście wyczucie jest konieczne.
Jedna tylko rzecz jest w tym niepokojąca - nie wiemy, kiedy ten świat się skończy i może komuś braknąć czasu...

PRZYZNAJĘ.
Joanna1
 

Postprzez axanna » Pn sty 08, 2007 2:43 pm

Droga Joanno. Musze cie przeprosic, gdyz od poczatku wiedzialam, ze mowiac o koniu, napewno nie mialas na mysli Pana. Poprostu zlapalam cie na slowie i sie czepilam. Przepraszam. Pozatym, jestem pewna, ze nikt tak nie mysli, ze Ty stoisz "w opozycji do ewangelii", co tez ci przychodzi do glowy.
A jesli chodzi o "delikatnosc" z katolikami, to jestem i "za" i "przeciw", czyli zeby, wybacz Leszku, nie przeginac. Owszem, nie mozna od razu naskakiwac z "brutalna" prawda i wbijac noz po sama rekojec prosto we wrzod. Z drugiej zas strony, w dzisiejszych czasach powszechnej tolerancji coraz bardziej zaciera sie granica miedzy czysta ewangelija, a klamstwem. Szatan to tam, to tu uszczknie kawalek, a w rezultacie widzimy lekka, rozmyta ewangelije, a czasami wrecz pomyje w miejsce ewangelii, cyrk - w miejscu Kosciola, oszustow - w miejscu pasterzy itd.itp.
Dlatego ja jestem zwolenniczka bardziej radykalnego gloszenia, bez zadnych uklonow w strone jakichs tam wymyslonych przez grzesznikow katechizmow czy dogmatow, czy innych klamstw, ktorymi KK az sie oplywa caly.
Pozatym, na wlasnej praktyce sie przekonalam, ze nie mamy nic, cobysmy mogli powiedziec im o Jezusie, a oni by tego nie wiedzieli. Wiedza wszystko i przytakuja. Mam dosc juz podobnych uwag od swoich:
"nie mow im co nas dzieli, tylko mow co nas laczy" - to wszystko na nic, a ponadto, nie wiem, jak kto, ale mnie z katolikiem nie laczy nic.
Dotychczas, staralam sie stosowac do tych rad, omijajac szerokim lukiem temat nauczania KK, z tylu ludzmi rozmawialam i co, jak myslicie? NIC.
Kiwaja glowami, "tak,tak, my tez, tak, wierzymy, wiemy". Mam dosc.
Moim zdaniem jedyne, co przynajmniej ich moze troche poruszyc i zmusic do myslenia - to, oczywiscie jak najbardziej delikatnie, niemniej zdecydowanie, powiedzenie prawdy o nich i o ich KK. Moze i nie przyjma natychmiast, moze cie wysmieja, jednak mysle, ze nie beda juz tacy zadowoleni z siebie. Wszak nawet najglupsi widza co-nieco w tym bagnie.
I, oczywiscie, to tylko moje stanowisko na ten temat i nikt nie musi sie ze mna zgadzac. Nie obraze sie.
Pozdrawiam.
axanna
Aktywny
 
Posty: 2692
Dołączył(a): Pt lip 07, 2006 2:48 pm
Lokalizacja: glasgow

Następna strona

Powrót do Ewangelizacja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Wymiana:

pozdrawiamy

cron